Lajconik 2012

Erpegi, planszówki i telewizor od Lexusa

Kraków nie miał w ostatnich latach szczęścia do konwentów. Od ostatnich Krakonów, Imladrisów, ConQuestów czy Constarów minęło już trochę czasu, a na horyzoncie próżno było szukać następców. Na szczęście w październiku ubiegłego roku siłami Krakowskiej Sieci Fantastyki (www, facebook) zorganizowane zostały I Krakowskie Dni z Grami Fabularnymi – Lajconik. Na tej imprezie mnie nie było, więc gdy tylko dowiedziałem się, że w kwietniu będzie okazja to nadrobić nie wahałem się długo. W ten oto sposób 14 i 15 kwietnia znalazłem się w krakowskim Młodzieżowym Domu Kultury Grunwaldzka 5 na II edycji Lajconika. I na pewno tego wyjazdu nie żałuję.

Z założenia na Lajconiku dominować mają sesje RPG i zdecydowanie tak jest. Odbyło się ich ponad 40, a na większości był komplet graczy – znaczy to, że formuła się sprawdziła. Dokładne statystyki zostaną na pewno wkrótce udostępnione przez organizatorów, ale moja pamięć przywołuje pełny przekrój systemów, w która można było zagrać: od Warhammera Dungeons&Dragons po Wolsunga, The Shadow of Yesterday (recenzja) czy Anima Prime. Nie zabrakło również systemów autorskich. Większość sesji nie wymagało wcześniejszej znajomości systemów, a mistrzowie gry chętnie przyjmowali osoby debiutujące w roli gracza, więc każdy miał szansę zagrać.

W porównaniu z ubiegłoroczną edycją konwent zyskał dodatkową przestrzeń w znajdującym się tuż obok MDK budynku Stowarzyszenia „Siemacha”, która okazała się zbawienna. Znalazły się tam dodatkowe sale dla sesji oraz, co było nowością na Lajconiku, blok dla młodzieży oraz blok konkursowy. Oba cieszyły się dużym zainteresowaniem i prawdopodobnie staną się stałym elementem Lajconika. Fakt, że konwent odbywał się w dwóch budynkach nie był ani trochę uciążliwy, bo przejście między nimi zajmowało kilkanaście sekund.


Zobacz galerię konwentu w serwisie Facebook.
Galeria konwentu na stronie grybezprądu.pl w serwisie Facebook
Galeria konwentu w serwisie Facebook: http://gbp24.me/HSnV96


Po rozegraniu swojej sesji i wygraniu konkursu, lub po prostu w wolnej chwili można było udać się na 2. piętro MDK, do Lajconikowego Games Roomu. Znalazło się w nim około 30 gier, co niemal całkowicie wyczerpywało zapotrzebowanie. Zważając na fakt, że gry planszowe są tylko dodatkiem do tego konwentu, to zainteresowanie było mimo wszystko spore i zdarzało się, że wszystkie stoliki były zajęte.

Na noc budynek MDK był zamykany już o 20, co niewątpliwie sprzyjało integracji. Sobotni wieczór można było przyjemnie spędzić w Artefakt Cafe, z którą organizatorzy nawiązali współpracę, dzięki czemu, za okazaniem identyfikatora dostać można było zniżkę na orzeźwiające napoje.

Nocleg zorganizowano w Klubie „Jędruś” Nowohuckiego Centrum Kultury, który znajdował się około 20 minut jazdy tramwajem od MDK. Na tę opcję zdecydowało się niezbyt wielu uczestników, ale nawet ta mała grupka nie została zmuszona do samotnej podróży. I to zarówno prosto z konwentu jak i z Artefaktu. Na miejscu udostępnionych zostało kilka gier z zasobów KSF, żeby osoby, które nie planowały spać również się nie nudziły. Jednak najciekawsze nocne atrakcje odbywały się w kuchni i polegały głównie na socjalizacji. Tu należy wspomnieć o tym, że zarówno w MDK jak i w Klubie „Jędruś” można było od ręki dostać ciepłą kawę lub herbatę, ba, w MDK była ona wręcz dostarczana do rąk własnych, i to bez wcześniejszych zamówień. Dla mnie bomba.

Lajconik okazał się warty odbycia trzygodzinnej podróży do i pięciogodzinnej podróży z Krakowa. Poprowadziłem jedną sesję, z własnej woli nie zagrałem na żadnej, ale mimo wszystko dobrze się bawiłem. Jednocześnie mam nadzieję, że Lajconik stanie się poboczną inicjatywą KSF i w Krakowie w końcu pojawi się konwent z prawdziwego zdarzenia.

Ciekawostki Lajconika

  • W kuchni Klubu „Jędruś” znajdował się telewizor marki Lexus. Organizatorzy informują, że na następną edycję postarają się zdobyć lodówkę od Ferrari.
  • Domofon w MDK gryzł.
  • Na dowcip z „kawowymi ciasteczkami” dało się nabrać 7 osób. Kilka nawet ich spróbowało.
  • Głównym zajęciem organizatorów i obsługi podczas popołudniowej tury sesji w niedzielę było obserwowanie nagrania kolejnego odcinka „Raportu obieżyświata”.
  • Liczba organizatorów w porównaniu z pierwszą edycją wzrosła o 1, ale średnia wieku podniosła się przynajmniej o kilka lat.

Autor

Aleksander „Mag" Gruszczyński

Erpegowiec, konwentowicz, organizator, gżdacz. Członek Stowarzyszenia Miłośników Fantastyki "Avangarda", brał udział w organizacji kilku edycji Avangardy, zjAvy i jednego Kapitularza, pomysłodawca Objazdowych Dni Fantastyki, współpracownik działu konwentowego serwisu Poltergeist. W gry fabularne grywa tak długo, że nie pamięta od kiedy.