Ikona

wywiad

Wywiad z Maciejem Szopą, twórcą gry „Orły i Rakiety”

Udało nam się porozmawiać z Maciejem Szopą, twórcą i wydawcą gry Orły i Rakiety, który w najbliższych dniach zadebiutuje na rynku. Jest to pierwsza gra planszowa, której tematem jest współczesna sytuacja militarna Polski i jej ewentualny konflikt z sąsiadami spoza NATO. Poniżej dowiecie się między innymi dlaczego samoloty na pudełku nie mają polskich szachownic i co jest najtrudniejsze w tworzeniu własnej gry… 

Juliusz „Bors” Sabak: Może zacznijmy od krótkiej prezentacji. Kim jest autor i wydawca Orłów i Rakiet?

Maciej Szopa: Od kilku lat jestem dziennikarzem specjalizującym się w tematyce wojskowej, jej pasjonatem jestem od dzieciństwa. Zaczynałem od modelarstwa i pochłaniania książek historycznych. Potem przyszły gry  planszowe i komputerowe oraz rekonstrukcje historyczne. Nigdy nie lubiłem tematyki, która była trendy. Kiedy wszyscy pasjonowali się drugą wojną światową, ja czytałem o pierwszej. Potem przerzuciłem się na tzw. modern, czyli wojskowość po 1945 roku. Im bliżej współczesności tym lepiej. W przeciwieństwie do wielu wybitnych kolegów z zawodu niezbyt interesują mnie misje poza granicami kraju. Wolę konflikty symetryczne i realne analizy możliwości obronnych Polski.

Teraz rozumiem dlaczego wybrałeś ten temat. Dotąd nie było gry strategicznej, której akcja miałaby miejsce we współczesnej Polsce.

Interesowały mnie konflikty współczesne albo takie, w których brałaby udział Polska. Zawsze szukałem tego typu gier w sklepach. Jednych i drugich nie powstało zbyt wiele. Można chyba powiedzieć, że zrobiłem Orły i Rakiety dla siebie i ludzi o podobnych zainteresowaniach.

To chyba najlepsza recepta na udany produkt.  Czy od razu narodził się pomysł wydania własnej gry planszowej?

O stworzeniu własnej gry myślałem od dawna. Przewinęło mi się w głowie kilka pomysłów, ale dopiero współczesna obrona Polski wydała mi się tematem na tyle oryginalnym i ciekawym, żeby zabrać  się do niego na serio. Uznałem, że wiedza, która zdobyłem jako dziennikarz pozwoli mi stworzyć wiarygodny scenariusz.

Gra faktycznie prezentuje dość realistyczny scenariusz. Zakłada wsparcie NATO, zamiast samodzielnego pokonania agresorów. Czy tak miało być  od samego początku? Jak bardzo Orły i Rakiety w obecnym kształcie różnią się od pierwszej wersji?

Pomoc NATO była przewidywana od samego początku. Po pierwsze dlatego, ze chciałem dać graczom możliwość rozgrywki także maszynami zachodnimi, po drugie nie chciałem wciskać nikomu ciemnoty: Polska samodzielnie nie byłaby w stanie się obronić przed taką inwazją.

Hala lotniska w Poznań-Krzesiny
Przedpremierowe prezentacje gry Orły i Rakiety odbywały się między innymi w hangarze 31 Baza Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny. W tle widać gotowe do lotu myśliwce F-16 Jastrząb.

Co stanowiło największe wyzwanie podczas tworzenia gry Orły i Rakiety?

Tak jak ostrzegali mnie koledzy doświadczeni w projektowaniu gier planszowych, najtrudniejsze jest napisanie dobrej instrukcji. Tłumaczenie graczom zasad na konwentach i w czasie play testów to zupełnie inna sprawa, niż spisanie wszystkiego w jasny i precyzyjny sposób. Instrukcja powstawała dwa razy, a jej napisanie trwało całe tygodnie. Dodatkowym wyzwaniem było też tłumaczenie wszystkiego na język angielski. Tu na szczęście z pomocą przyszedł mi kolega, Marcin Szybkowski.

Rozumiem że dopracowanie gry wymagało wiele wysiłku. Czy jednak pojawiły się jakieś problemy, których się nie spodziewałeś?

Komplikacji trochę było i to z zupełnie niespodziewanej strony. Okazało się na przykład, że polskie prawo nie zezwala na używanie polskich szachownic „ani przypominających jej symboli” bez specjalnego zezwolenia… Ministra Obrony Narodowej. A dokładnie, jednego z podległych mu urzędów. Podanie wysłałem, niestety odpowiedź była odmowna. Z tego powodu polskie samoloty na okładce będą „łyse”, pozbawione oznaczeń. Przez jakiś czas myślałem, żeby umieścić na nich po prostu polskie flagi, ale wyglądałoby to jeszcze gorzej. Przyznaję, że cała ta absurdalna sytuacja trochę mnie przybiła.

Faktycznie, taka sytuacja musi być frustrująca. Zwłaszcza, że gra z pewnością promuje obronność i powinna być przez MON wspierana. Czy mimo tych problemów jesteś zadowolony z wyglądu gry? Czy udało się zrealizować wszystkie zamierzenia?

Muszę powiedzieć, że kilka patentów naprawdę nam wyszło. Szczególnie udanym pomysłem są moim zdaniem karty reakcji NATO w formie newsów telewizyjnych. Podobnie miały wyglądać karty polskich działań specjalnych, ale pracujący nad  nimi Rafał Bagiński wpadł na pomysł, żeby zrobić je w formie wycinków prasowych. Wyszło fajnie, a w dodatku mamy większa różnorodność. Mapa również ewoluowała. Nie chcieliśmy zrobić sztampy rodem z gier o drugiej wojnie światowej. Niektórzy zarzucają mapie, że ma krzykliwe kolory. To prawda, ale właśnie tak wyglądają dzisiaj zobrazowania pola bitwy na ekranach  stanowisk dowodzenia. Mapa współczesnej wojny nie powinna być pożółkła, mieć gotyckiej czcionki i brązowego kółka od kawy odciśniętego na jednym z rogów. W końcu akcja dzieje się współcześnie i uznaliśmy, że mapka powinna być hi-tech, jak na ekranach w centrum dowodzenia operacjami lotniczymi. Najpierw mieliśmy pomysł żeby postawić na pseudo 3D, ale nie wyszło to najlepiej. Plansza i podział pól były niewyraźne, a wrażenie trójwymiarowości można było osiągnąć tylko patrząc pod odpowiednim kątem. Wreszcie udało się wypracować kompromis: jest wyraźnie i nowocześnie.

Nie wykorzystana plansza w "pseudo 3D"
Niewykorzystana wersja planszy w wersji „pseudo 3D”

Jestem zadowolony z ogólnego efektu. Natomiast pewien niedosyt budzi we mnie może brak figurek samolotów, zamiast żetonów.  Ale niewykluczone że powstaną w przyszłości jakieś zestawy dodatkowe, albo wersja „de lux”.

Jak już wspominałeś sam jesteś graczem. Nad jakimi tytułami  najczęściej spędzasz czas?

Ostatnio  najczęściej grywam w Zimną Wojnę, bardzo podoba mi się też Axis & Allies w wersji z 1940 roku (to będzie pewnie mój następny zakup), do niedawna byłem też mocno wkręcony w Twightlight Empire. To świetna gra, szkoda tylko że wymaga wielu graczy i ogromnej ilości czasu. Można powiedzieć, ze pod tym względem Orły i Rakiety to zupełne przeciwieństwo Twightlight Empire. Gra jest bardzo szybka. Na pudełku napisaliśmy że trwa od godziny do półtorej, ale tak naprawdę doświadczeni gracze dadzą radę rozegrać pełną partię w ciągu godziny.

Jakie cechy najbardziej cenisz w grach?

Najbardziej lubię, kiedy gra ma prostą instrukcję i intuicyjne zasady. Jeżeli przychodzę do znajomych na kilka godzin żeby popykać w coś nowego, to nie chcę spędzić tego czasu na zgłębianiu 30-stronicowej instrukcji, napisanej jak kodeks prawa karnego. Można to oczywiście nazwać lenistwem, ale gra ma być rozrywką i przyjemnością. Do skomplikowanej i przeznaczonej wyłącznie dla „maniaków” trudno zwyczajnie znaleźć graczy.

Czy pracujesz już nad jakimś nowym projektem?

W tej chwili pracuję nad dodatkiem do Orłów i rakiet, mamy też pomysł na karcianą grę w klimatach science-fiction. Jeśli wszystko dobrze pójdzie kolejny tytuł mógłby ukazać się na wiosnę przyszłego roku. Dodatek ma się nazywać Eskalacja i dotyczyć dalszego ciągu wojny już po pierwszym szoku i interwencji sił szybkiego reagowania NATO. Gra razem z dodatkiem będzie umożliwiała dłuższą rozgrywkę – od początku agresji, aż do jej ewentualnego wyparcia z terytorium Polski. Będzie tez scenariusz, w którym Rosjanie już zajęli część RP gdy rozpoczyna się interwencja. Będą też oczywiście dodatkowe typy maszyn i nowe państwa zaangażowane w konflikt. Chciałbym, żeby gra ożyła także w sieci. To dobre miejsce na dodatkowe scenariusze zupełnie innych hipotetycznych konfliktów np. ataku samej Białorusi na Polskę, podobnie jak miało to miejsce w książce „Stalowa Kurtyna”.

Widzę że Orły i Rakiety mają jeszcze wiele przed sobą. W takim razie życzę powodzenia w jego dalszym rozwoju. Możemy też chyba zaprosić  fanów twojej gry na nadchodzący Luzkon III, który odbędzie się 3 listopada w Warszawskim Paradox Cafe? Czy będą mogli liczyć na autografy, albo partyjkę gry z autorem? 

Dziękuję za życzenia. Na pewno pojawię się na Luzkonie i będzie tam można pograć w Orły i Rakiety, nie tylko ze mną. Autografu też nie pożałuję, oczywiście jeśli znajda się na nie chętni.

W takim razie dziękuję za wywiad i do zobaczenia na Luzkonie . 

Autor

Juliusz „Bors" Sabak

Nałogowy modelarz i miłośnik gier bitewnych, fabularnych tudzież planszowych. Wielbiciel techniki, historii i fantastyki. Czytający nałogowo, nie tylko SF, i równie nałogowo piszący publicysta w portalu Mojeopinie.pl, dziennikarz lotniczy miesięcznika „Pilot Club Magazine” i redaktor działu gier figurkowych serwisu grybezprądu.pl.