<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Do&#160;przyjaciół recenzentów! &#8211; replika</title>
	<atom:link href="http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/</link>
	<description>świat gier analogowych</description>
	<lastBuildDate>Sat, 28 Dec 2024 18:07:36 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Autor: Mędrkowie na straży, czyli co dalej z grami planszowymi? &#171; Gra na parę</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-747</link>
		<dc:creator><![CDATA[Mędrkowie na straży, czyli co dalej z grami planszowymi? &#171; Gra na parę]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2013 20:09:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-747</guid>
		<description><![CDATA[[...] przynajmniej. Po Mateuszu Kiszło odzywa się Błażej Kubacki, redaktor naczelny grybezpradu.org [klik!]. Jego obszerny tekst zyskał sobie moją przychylność dzięki zdroworozsądkowemu podejściu. [...]]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[&#8230;] przynajmniej. Po&nbsp;Mateuszu Kiszło odzywa się Błażej Kubacki, redaktor naczelny grybezpradu.org [klik!]. Jego obszerny tekst zyskał sobie moją przychylność dzięki zdroworozsądkowemu podejściu. [&#8230;]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Magnificent Big M</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-743</link>
		<dc:creator><![CDATA[Magnificent Big M]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Feb 2013 10:39:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-743</guid>
		<description><![CDATA[Dorzucę swoje anonimowe 3 grosze: w popularnej grze jest tak, że papier bije kamień, a sam ulega nożycom - i jest to ciekawy, grywalny układ. W środowisku wydawniczym (nie tylko gier) niestety nie mamy tego prawidła, bo: recenzent pasożytuje na wydawcy, między wydawcą a klientem panuje mutualizm, zaś między klientem a recenzentem: komensalizm. W tym cyklu nie ma walki (jak zresztą zasugerował, nawiązując do dzieła swojego imiennika, pan Adam samym tytułem swego apelu), jednak jest tak, że recenzent jako jedyny może bezkarnie zaszkodzić wydawcy. Nie byłoby to złe, gdyby faktycznie zawsze robił to rzetelnie i profesjonalnie (taka jego rola) - niestety, w czasach gdy każdy ma swoje 5 minut sławy, jest to nierealne założenie. Dlatego, moim zdaniem, dla zachowania równowagi w tym ekosystemie, to konsument powinien obiektywnie weryfikować recenzentów. Dopóki nie będzie to możliwe, system nie ma prawa działać sprawnie. W teorii, gdyby rynek recenzentów był szeroki, zróżnicowany i weryfikowalny, zadziałałyby prawa makroekonomiczne i konsumenci mogliby odsiewać kiepskich, nierzetelnych, czy nieprzydatnych recenzentów. W praktyce zwykle czyta się tych recenzentów, do których się przywykło, albo po prostu ma się regularny dostęp. Może warto podyskutować nad możliwymi rozwiązaniami tej sytuacji?]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dorzucę swoje anonimowe 3 grosze: w&nbsp;popularnej grze jest tak, że&nbsp;papier bije kamień, a&nbsp;sam ulega nożycom &#8211; i&nbsp;jest to&nbsp;ciekawy, grywalny układ. W&nbsp;środowisku wydawniczym (nie tylko gier) niestety nie mamy tego prawidła, bo: recenzent pasożytuje na&nbsp;wydawcy, między wydawcą a&nbsp;klientem panuje mutualizm, zaś między klientem a&nbsp;recenzentem: komensalizm. W&nbsp;tym cyklu nie ma walki (jak zresztą zasugerował, nawiązując do&nbsp;dzieła swojego imiennika, pan Adam samym tytułem swego apelu), jednak jest tak, że&nbsp;recenzent jako jedyny może bezkarnie zaszkodzić wydawcy. Nie byłoby to&nbsp;złe, gdyby&nbsp;faktycznie zawsze robił to&nbsp;rzetelnie i&nbsp;profesjonalnie (taka jego rola) &#8211; niestety, w&nbsp;czasach gdy&nbsp;każdy ma swoje 5 minut sławy, jest to&nbsp;nierealne założenie. Dlatego, moim zdaniem, dla zachowania równowagi w&nbsp;tym ekosystemie, to&nbsp;konsument powinien obiektywnie weryfikować recenzentów. Dopóki nie będzie to&nbsp;możliwe, system nie ma prawa działać sprawnie. W&nbsp;teorii, gdyby&nbsp;rynek recenzentów był szeroki, zróżnicowany i&nbsp;weryfikowalny, zadziałałyby prawa makroekonomiczne i&nbsp;konsumenci mogliby odsiewać kiepskich, nierzetelnych, czy nieprzydatnych recenzentów. W&nbsp;praktyce zwykle czyta się tych recenzentów, do&nbsp;których się przywykło, albo po&nbsp;prostu ma się regularny dostęp. Może warto podyskutować nad&nbsp;możliwymi rozwiązaniami tej&nbsp;sytuacji?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Sławek Wiechowski</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-742</link>
		<dc:creator><![CDATA[Sławek Wiechowski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Feb 2013 07:29:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-742</guid>
		<description><![CDATA[Dziękuję ze mądrą i ciekawą polemikę nad jakością recenzji o grach w Polsce. Mam nadzieję że to wywoła małą burze i podniesie jakość wyrażanych opinii.  W związku z tym mam pytanie dotyczące jedynego w Polsce profesjonalnie wydawanego pisma,  które recenzuje gry. Co myślicie o recenzjach w Świecie Gier Planszowych, czy tam też brakuje obiektywizmu skoro jest kontrolowane przez jedno z wydawnictw w Polsce?]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję ze&nbsp;mądrą i&nbsp;ciekawą polemikę nad&nbsp;jakością recenzji o&nbsp;grach w&nbsp;Polsce. Mam nadzieję że&nbsp;to wywoła małą burze i&nbsp;podniesie jakość wyrażanych opinii.  W&nbsp;związku z&nbsp;tym mam pytanie dotyczące jedynego w&nbsp;Polsce profesjonalnie wydawanego pisma,  które recenzuje gry. Co&nbsp;myślicie o&nbsp;recenzjach w&nbsp;Świecie Gier Planszowych, czy tam też brakuje obiektywizmu skoro jest kontrolowane przez jedno z&nbsp;wydawnictw w&nbsp;Polsce?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Błażej Kubacki</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-740</link>
		<dc:creator><![CDATA[Błażej Kubacki]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2013 23:41:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-740</guid>
		<description><![CDATA[Tak naprawdę, nie chodzi o skazaną na porażkę próbę wyeliminowania wszystkich hipotetycznych czynników, które mogą uczynić recenzję zależną - chodzi o to, by ich nie mnożyć. Posługując się metaforą: nawet wiedząc, że nasze dziecko nigdy by nie zaczęło bawić się zapałkami (bo jest mądre, a my po wielokroć powtarzaliśmy, że zapałki to nie zabawka), raczej nie zostawiamy ich na podłodze w jego pokoju.

Jeśli chodzi o to, jak odbiorcy odnoszą się do wydawców, komentujących recenzje: przyznam, że nie zauważyłem trendu tak ostrego krytykowania. Jeśli jednak faktycznie istnieje, to jest tylko dowodem niechęci Odbiorców do poszerzenia wpływu, jaki wydawca ma na kształt recenzji. 

Rzeczowe i kulturalne zwrócenie uwagi w komentarzu może pomóc w wyeliminowaniu problemu z często źle pojmowaną zasadą lub - gdy recenzentowi przeinaczenia będą zdarzać się często - dać jego Odbiorcom sygnał, że coś w jego recenzjach zgrzyta. Taka ingerencja wydaje mi się również zdecydowanie lepsza z powodu jej przejrzystości. Rozmowy wydawcy z recenzentem przestają być &quot;tajnym paktowaniem&quot; - zmieniają się w jasną i cenną dla wszystkich komunikację. Oczywiście, nie każdy być może ją doceni (pragnąc nadgorliwie bronić jednej lub drugiej strony), ale to już akurat zjawisko zupełnie normalne - szczególnie w cudownie anonimowym Internecie.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak naprawdę, nie chodzi o&nbsp;skazaną na&nbsp;porażkę próbę wyeliminowania wszystkich hipotetycznych czynników, które mogą uczynić recenzję zależną &#8211; chodzi o&nbsp;to, by&nbsp;ich nie mnożyć. Posługując się metaforą: nawet wiedząc, że&nbsp;nasze dziecko nigdy by&nbsp;nie zaczęło bawić się zapałkami (bo jest mądre, a&nbsp;my po&nbsp;wielokroć powtarzaliśmy, że&nbsp;zapałki to&nbsp;nie zabawka), raczej nie zostawiamy ich na&nbsp;podłodze w&nbsp;jego pokoju.</p>
<p>Jeśli chodzi o&nbsp;to, jak odbiorcy odnoszą się do&nbsp;wydawców, komentujących recenzje: przyznam, że&nbsp;nie zauważyłem trendu tak ostrego krytykowania. Jeśli jednak faktycznie istnieje, to&nbsp;jest tylko dowodem niechęci Odbiorców do&nbsp;poszerzenia wpływu, jaki wydawca ma na&nbsp;kształt recenzji. </p>
<p>Rzeczowe i&nbsp;kulturalne zwrócenie uwagi w&nbsp;komentarzu może pomóc w&nbsp;wyeliminowaniu problemu z&nbsp;często źle pojmowaną zasadą lub &#8211; gdy&nbsp;recenzentowi przeinaczenia będą zdarzać się często &#8211; dać jego Odbiorcom sygnał, że&nbsp;coś w&nbsp;jego recenzjach zgrzyta. Taka ingerencja wydaje mi się również zdecydowanie lepsza z&nbsp;powodu jej przejrzystości. Rozmowy wydawcy z&nbsp;recenzentem przestają być &#8222;tajnym paktowaniem&#8221; &#8211; zmieniają się w&nbsp;jasną i&nbsp;cenną dla wszystkich komunikację. Oczywiście, nie każdy być może ją doceni (pragnąc nadgorliwie bronić jednej lub drugiej strony), ale&nbsp;to już akurat zjawisko zupełnie normalne &#8211; szczególnie w&nbsp;cudownie anonimowym Internecie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Adam Kwapiński</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-739</link>
		<dc:creator><![CDATA[Adam Kwapiński]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2013 23:04:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-739</guid>
		<description><![CDATA[Widzę, że wcale nie rozmijamy się w tak wielu punktach. A przede wszystkim cieszę się z merytorycznych argumentów - miła odmiana od tego do czego czasem przyzwyczaja Internet.
Co do tego, że dla recenzenta czytelnik jest przed wydawcą - pełna zgoda. Tutaj nie ma najmniejszej wątpliwości. Natomiast nadal nie całkiem rozumiem kwestię niezależności recenzji. Obecnie jest tak wiele czynników, które mogą uczynić recenzję &quot;zależną&quot;, że to tylko kwestia walki z wrażeniem zewnętrznym odbiorców jak mi się wydaje. Recenzent, który obecnie nie ulega presji wydawcy (również tej niewypowiedzianej, bo przecież zdaje sobie z niej sprawę) nie ulegnie jej również w wymienionych wyżej wypadkach.
Wysłanie recenzji do wglądu to nie jest też dla mnie coś o co zamierzam jakoś szczególnie walczyć. Łukasz coś takiego zrobił i widzę wiele zalet takiej praktyki. Jest to lepsza forma niż komentarze wydawcy/autora pod recenzją, które są traktowane zawsze (jeśli nie przez recenzenta to przez czytelników) jako próba obrony własnego dzieła. Bez względu na to, że część z nich jest jedynie słuszną uwagą merytoryczną, to co drugi komentarz użytkowników będzie wieszaniem psów na wydawcy, że śmiał się odezwać. Stąd większość wydawnictw unika jak ognia komentowania recenzji ich gier. Co też jest trochę dziwne (a może nawet szkodliwe) i wynika tylko z presji środowiska i obawą przed popsuciem sobie wizerunku.
Kwestia opinia czy recenzja faktycznie jest obecnie bardziej rozmyta. Media społecznościowe, formuła otwartej sieci (czy jak kto woli web 2.0) zmieniły relację twórca odbiorca w każdej kwestii. Jednak dla mnie nadal recenzja to coś co musi spełniać przynajmniej dwa warunki. Być wygłoszona/udostępniona publicznie (to nie wyklucza komentarzy internetowych oczywiście), mieć bardziej rozbudowaną formę i treść popartą argumentami. Bez tego pozostaje tylko niewiele wnoszącą opinią.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Widzę, że&nbsp;wcale nie rozmijamy się w&nbsp;tak wielu punktach. A&nbsp;przede wszystkim cieszę się z&nbsp;merytorycznych argumentów &#8211; miła odmiana od&nbsp;tego do&nbsp;czego czasem przyzwyczaja Internet.<br />
Co do&nbsp;tego, że&nbsp;dla recenzenta czytelnik jest przed&nbsp;wydawcą &#8211; pełna zgoda. Tutaj nie ma najmniejszej wątpliwości. Natomiast nadal nie całkiem rozumiem kwestię niezależności recenzji. Obecnie jest tak wiele czynników, które mogą uczynić recenzję &#8222;zależną&#8221;, że&nbsp;to tylko kwestia walki z&nbsp;wrażeniem zewnętrznym odbiorców jak mi się wydaje. Recenzent, który&nbsp;obecnie nie ulega presji wydawcy (również tej&nbsp;niewypowiedzianej, bo przecież zdaje sobie z&nbsp;niej sprawę) nie ulegnie jej również w&nbsp;wymienionych wyżej wypadkach.<br />
Wysłanie recenzji do&nbsp;wglądu to&nbsp;nie jest też dla mnie coś o&nbsp;co zamierzam jakoś szczególnie walczyć. Łukasz coś takiego zrobił i&nbsp;widzę wiele zalet takiej praktyki. Jest to&nbsp;lepsza forma niż komentarze wydawcy/autora pod&nbsp;recenzją, które są&nbsp;traktowane zawsze (jeśli nie przez recenzenta to&nbsp;przez czytelników) jako próba obrony własnego dzieła. Bez względu na&nbsp;to, że&nbsp;część z&nbsp;nich jest jedynie słuszną uwagą merytoryczną, to&nbsp;co drugi komentarz użytkowników będzie wieszaniem psów na&nbsp;wydawcy, że&nbsp;śmiał się odezwać. Stąd większość wydawnictw unika jak ognia komentowania recenzji ich gier. Co&nbsp;też jest trochę dziwne (a&nbsp;może nawet szkodliwe) i&nbsp;wynika tylko z&nbsp;presji środowiska i&nbsp;obawą przed&nbsp;popsuciem sobie wizerunku.<br />
Kwestia opinia czy recenzja faktycznie jest obecnie bardziej rozmyta. Media społecznościowe, formuła otwartej sieci (czy jak kto woli web 2.0) zmieniły relację twórca odbiorca w&nbsp;każdej kwestii. Jednak dla mnie nadal recenzja to&nbsp;coś co&nbsp;musi spełniać przynajmniej dwa warunki. Być wygłoszona/udostępniona publicznie (to&nbsp;nie wyklucza komentarzy internetowych oczywiście), mieć bardziej rozbudowaną formę i&nbsp;treść popartą argumentami. Bez tego pozostaje tylko niewiele wnoszącą opinią.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Błażej Kubacki</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-738</link>
		<dc:creator><![CDATA[Błażej Kubacki]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2013 21:45:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-738</guid>
		<description><![CDATA[Skoro zapowiada Pan nową notkę, to i ja udzielę Panu nieco krótszej odpowiedzi - a nuż wkrótce będzie okazja stworzyć kolejną &quot;replikę&quot;. 

Absolutnie zgadzam się z tym, że recenzent powinien postępować uczciwie w stosunkach z odbiorcami oraz wydawcami. Tutaj jesteśmy zgodni. Co więcej, również nie wierzę w mityczny obiektywizm - o czym za jakiś czas z pewnością napiszę nieco więcej.  Nie znaczy to jednak, że kiedykolwiek zgodzę się na uprzedni wgląda w recenzje swoje lub kogokolwiek, kto pisze teksty dla naszego serwisu. I nie chodzi tu o to, że taki proceder będzie zmieniał uczciwego w nieuczciwego (chodź i to czasem może być możliwe - bo będę obstawał przy tym, że wydawca zrobi co tylko będzie mógł, by swe dziecko przed miażdżącą recenzją - nawet jeśli będzie uczciwa - obronić). Chodzi o coś innego: my odpowiadamy przed odbiorcami po pierwsze, a przed wydawcami po drugie. Jeśli skorzystać z Pańskiej analogii handlowej, to moją pensję płaci Odbiorca, a nie Pan - i tylko Odbiorca może zdecydować, jaki tekst zaaprobuje, a jakiego już nie. Jeśli na takie decyzje pozwolę wydawcom, to - siłą rzeczy - będą oni mieli bezpośredni wpływ na zawartość niezależnego (już tylko z nazwy) serwisu. 

Inną sprawą jest to, że czytelnik może dać się złapać w sieć źle napisanej recenzji. Nie ukrywam: to jest szkodliwe, ale przecież recenzje można (ba - trzeba!) czerpać z wielu źródeł. Trzeba uczyć się, komu ufać, kto ma podobny gust, a kogo omijać. Próba wpływania (choćby i delikatnego) na kształt recenzji odbiera część tej odpowiedzialności Odbiorcom i odgórnie zakłada, że są zbyt niedojrzali, by samotnie wycenić wartość recenzenta. Tym bardziej będę bronił stanowiska pełnej niezależności recenzentów - ich Czytelnicy/Oglądający płacą wydawcom za gry. Nie ma powodu, by na ich korzyść pozbywali się części swych praw i przywilejów.

Na koniec pozwolę sobie jeszcze o coś spytać: kiedy opinia zaczyna być recenzją? Czy stałem się recenzentem, zakładając blog i publikując pierwszy wpis? A może wpis czwarty? Prawda jest taka, że w erze mediów społecznościowych i mikroblogów każda opinia może być dla kogoś recenzją. 

Zresztą, nawet jeśli zgodzimy się na wyraźny rozdział pomiędzy recenzjami i opiniami, to dlaczego wypowiadając opinię o nowym modelu BMW nie myśli Pan o zatelefonowaniu najpierw do Monachium? W końcu ktoś tego słucha - i nawet jeśli jest to jedna osoba, może być Pan dla niej opiniotwórczy. Czy nie bierze się to aby z wiary w to, iż osoba owej opinii słuchająca same będzie w stanie ocenić jej wartość? Proszę mi wierzyć, tak samo, będzie w stanie ocenić opinię dłuższą, zapisaną lub nagraną i umieszczoną w Internecie.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Skoro zapowiada Pan nową notkę, to&nbsp;i&nbsp;ja udzielę Panu nieco krótszej odpowiedzi &#8211; a&nbsp;nuż wkrótce będzie okazja stworzyć kolejną &#8222;replikę&#8221;. </p>
<p>Absolutnie zgadzam się z&nbsp;tym, że&nbsp;recenzent powinien postępować uczciwie w&nbsp;stosunkach z&nbsp;odbiorcami oraz&nbsp;wydawcami. Tutaj jesteśmy zgodni. Co&nbsp;więcej, również nie wierzę w&nbsp;mityczny obiektywizm &#8211; o&nbsp;czym za&nbsp;jakiś czas z&nbsp;pewnością napiszę nieco więcej.  Nie znaczy to&nbsp;jednak, że&nbsp;kiedykolwiek zgodzę się na&nbsp;uprzedni wgląda w&nbsp;recenzje swoje lub kogokolwiek, kto pisze teksty dla naszego serwisu. I&nbsp;nie chodzi tu o&nbsp;to, że&nbsp;taki proceder będzie zmieniał uczciwego w&nbsp;nieuczciwego (chodź i&nbsp;to czasem może być możliwe &#8211; bo będę obstawał przy tym, że&nbsp;wydawca zrobi co&nbsp;tylko będzie mógł, by&nbsp;swe dziecko przed&nbsp;miażdżącą recenzją &#8211; nawet jeśli będzie uczciwa &#8211; obronić). Chodzi o&nbsp;coś innego: my odpowiadamy przed&nbsp;odbiorcami po&nbsp;pierwsze, a&nbsp;przed wydawcami po&nbsp;drugie. Jeśli skorzystać z&nbsp;Pańskiej analogii handlowej, to&nbsp;moją pensję płaci Odbiorca, a&nbsp;nie Pan &#8211; i&nbsp;tylko Odbiorca może zdecydować, jaki tekst zaaprobuje, a&nbsp;jakiego już nie. Jeśli na&nbsp;takie decyzje pozwolę wydawcom, to&nbsp;&#8211; siłą rzeczy &#8211; będą oni mieli bezpośredni wpływ na&nbsp;zawartość niezależnego (już tylko z&nbsp;nazwy) serwisu. </p>
<p>Inną sprawą jest to, że&nbsp;czytelnik może dać się złapać w&nbsp;sieć źle napisanej recenzji. Nie ukrywam: to&nbsp;jest szkodliwe, ale&nbsp;przecież recenzje można (ba &#8211; trzeba!) czerpać z&nbsp;wielu źródeł. Trzeba uczyć się, komu&nbsp;ufać, kto ma podobny gust, a&nbsp;kogo omijać. Próba wpływania (choćby i&nbsp;delikatnego) na&nbsp;kształt recenzji odbiera część tej&nbsp;odpowiedzialności Odbiorcom i&nbsp;odgórnie zakłada, że&nbsp;są zbyt niedojrzali, by&nbsp;samotnie wycenić wartość recenzenta. Tym bardziej będę bronił stanowiska pełnej niezależności recenzentów &#8211; ich Czytelnicy/Oglądający płacą wydawcom za&nbsp;gry. Nie ma powodu, by&nbsp;na ich korzyść pozbywali się części swych praw i&nbsp;przywilejów.</p>
<p>Na koniec pozwolę sobie jeszcze o&nbsp;coś spytać: kiedy opinia zaczyna być recenzją? Czy stałem się recenzentem, zakładając blog i&nbsp;publikując pierwszy wpis? A&nbsp;może wpis czwarty? Prawda jest taka, że&nbsp;w&nbsp;erze mediów społecznościowych i&nbsp;mikroblogów każda opinia może być dla kogoś recenzją. </p>
<p>Zresztą, nawet jeśli zgodzimy się na&nbsp;wyraźny rozdział pomiędzy recenzjami i&nbsp;opiniami, to&nbsp;dlaczego wypowiadając opinię o&nbsp;nowym modelu BMW nie myśli Pan o&nbsp;zatelefonowaniu najpierw do&nbsp;Monachium? W&nbsp;końcu ktoś tego słucha &#8211; i&nbsp;nawet jeśli jest to&nbsp;jedna osoba, może być Pan dla niej opiniotwórczy. Czy nie bierze się to&nbsp;aby z&nbsp;wiary w&nbsp;to, iż osoba owej opinii słuchająca same będzie w&nbsp;stanie ocenić jej wartość? Proszę mi wierzyć, tak samo, będzie w&nbsp;stanie ocenić opinię dłuższą, zapisaną lub nagraną i&nbsp;umieszczoną w&nbsp;Internecie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Adam Kwapiński</title>
		<link>http://www.grybezpradu.org/blog/2013/02/11/do-przyjaciol-recenzentow-replika/#comment-737</link>
		<dc:creator><![CDATA[Adam Kwapiński]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2013 21:05:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.grybezpradu.pl/?p=4500#comment-737</guid>
		<description><![CDATA[Po pierwsze chciałem podziękować za odpowiedź. Dość wyczerpującą chociaż skupiającą się tylko na niektórych aspektach tego o czym napisałem w artykule. Trochę w odbiorze samego tekstu i w napisaniu tej odpowiedzi przeszkodziło mi przeskakiwanie pomiędzy wątkami. Ale postaram się odpowiedzieć w kolejności w jakiej pewne kwestie pojawiły się w powyższym artykule.
Pierwsza rzecz to kwestie dotyczące wyrugowania z recenzji zasad gry. Nigdy o czymś takim nie napisałem. Natomiast pisałem, że tekst, który w 90% składa się z opisu zasad recenzją zwyczajnie nie jest. Ja jak najbardziej jestem za tym aby w jakiejś formie zasady gry się pojawiały (osobiście wolę formę skróconą ale wiem, że to kwestia gustu). Grunt żeby nie stanowiły lwiej części recenzji będąc niejednokrotnie ucieczką od wyrażenia popartej argumentami opinii na temat gry.
Kolejna sprawa (a w zasadzie dwie kręcące się w koło tego samego) to sprawa plebiscytu i wglądu w recenzję przed jej publikacją. Pisze Pan, że to psuje środowisko, że powoduje wrażenie nacisków (lub realne naciski) - kłóci się z ideą obiektywizmu. Rozpisywał tutaj się nie będę dokładnie, bo bardzo ciekawie się zgraliśmy. Na naszym blogu dziś lub jutro pojawi się tekst, w którym dokładniej poruszam tę sprawę. Dlatego w tym miejscu odpiszę krótko - ja w obiektywizm nie wierzę. Tak zwyczajnie. Ilość sposobów nacisku jest nieskończona, a na dodatek każda recenzja będzie subiektywna z powodów ludzkiego charakteru po prostu. Oczywiście można powiedzieć, że te formy nacisku, które są teraz są mniej widoczne i przez to „lepsze” ale dla mnie wiara w obiektywną recenzję to mrzonki dla naiwnych. Dużo bardziej podoba mi się idea wiary w ludzką uczciwość. Wierzę, że recenzent pozostanie uczciwy wobec siebie i czytelników nie ulegając bezpośrednim naciskom. I tutaj propozycje, które się pojawiły niczego nie zmienią - nie uczynią uczciwych nieuczciwymi i na odwrót.
No i ostatnie dwie sprawy - recenzent powinien być lojalny (czy raczej uczciwy) zarówno wobec odbiorcy (członkowie wydawnictw i autorzy nadal nimi pozostają) jak i wydawcy, z którym współpracuje. Prawda jest taka, że odbiorca, który nie zna gry nie wyłapie błędów merytorycznych i może ocenić bardzo pozytywnie recenzję, która jest nimi naszpikowana (czyli zwyczajnie kiepska). Dla mnie uczciwość względem wydawcy (zresztą czytelnika też choć może pozostawać nieświadomy wielu kwestii) w tym wypadku to pisanie rzetelne (i krytyczne) oraz dotrzymywanie terminów itp.
 A i rozwiewając trochę nadzieję... Jest Pan handlowcem. Tak jak każdy w dzisiejszym świecie. Tworzy Pan i sprzedaje swoje produkty, jakimi są recenzje. To, że ktoś płaci za coś własnym czasem, a nie pieniędzmi to tylko różnica poświęconych zasobów.
Na sam koniec tego przydługiego komentarza uwaga do ostatniego akapitu. Opinia i recenzja to nie to samo. Kumpel polecający grę wyraża o niej opinię. To że ktoś napisze w komentarzach, że coś jest super to nie jest w żadnym stopniu recenzja. Ta ostatnia ma jakąś określoną formę. Wymaga namysłu, przygotowania, poświęcenia czasu... I co ważniejsze w moich oczach jest czymś stworzonym przez osobę kompetentną. Ja mogę wyrazić opinię o najnowszym modelu BMW i nikt mi tego za złe miał nie będzie ale z racji, że nie znam się na motoryzacji recenzji takiego auta nie odważę się napisać.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Po&nbsp;pierwsze chciałem podziękować za&nbsp;odpowiedź. Dość wyczerpującą chociaż skupiającą się tylko na&nbsp;niektórych aspektach tego o&nbsp;czym napisałem w&nbsp;artykule. Trochę w&nbsp;odbiorze samego tekstu i&nbsp;w&nbsp;napisaniu tej&nbsp;odpowiedzi przeszkodziło mi przeskakiwanie pomiędzy wątkami. Ale&nbsp;postaram się odpowiedzieć w&nbsp;kolejności w&nbsp;jakiej pewne kwestie pojawiły się w&nbsp;powyższym artykule.<br />
Pierwsza rzecz to&nbsp;kwestie dotyczące wyrugowania z&nbsp;recenzji zasad gry. Nigdy o&nbsp;czymś takim nie napisałem. Natomiast pisałem, że&nbsp;tekst, który&nbsp;w&nbsp;90% składa się z&nbsp;opisu zasad recenzją zwyczajnie nie jest. Ja jak najbardziej jestem za&nbsp;tym aby w&nbsp;jakiejś formie zasady gry się pojawiały (osobiście wolę formę skróconą ale&nbsp;wiem, że&nbsp;to kwestia gustu). Grunt żeby&nbsp;nie stanowiły lwiej części recenzji będąc niejednokrotnie ucieczką od&nbsp;wyrażenia popartej argumentami opinii na&nbsp;temat gry.<br />
Kolejna sprawa (a&nbsp;w&nbsp;zasadzie dwie kręcące się w&nbsp;koło tego samego) to&nbsp;sprawa plebiscytu i&nbsp;wglądu w&nbsp;recenzję przed&nbsp;jej publikacją. Pisze Pan, że&nbsp;to psuje środowisko, że&nbsp;powoduje wrażenie nacisków (lub realne naciski) &#8211; kłóci się z&nbsp;ideą obiektywizmu. Rozpisywał tutaj się nie będę dokładnie, bo bardzo ciekawie się zgraliśmy. Na&nbsp;naszym blogu dziś lub jutro pojawi się tekst, w&nbsp;którym dokładniej poruszam tę sprawę. Dlatego w&nbsp;tym miejscu odpiszę krótko &#8211; ja w&nbsp;obiektywizm nie wierzę. Tak zwyczajnie. Ilość sposobów nacisku jest nieskończona, a&nbsp;na dodatek każda recenzja będzie subiektywna z&nbsp;powodów ludzkiego charakteru po&nbsp;prostu. Oczywiście można powiedzieć, że&nbsp;te formy nacisku, które są&nbsp;teraz są&nbsp;mniej widoczne i&nbsp;przez to&nbsp;„lepsze” ale&nbsp;dla mnie wiara w&nbsp;obiektywną recenzję to&nbsp;mrzonki dla naiwnych. Dużo bardziej podoba mi się idea wiary w&nbsp;ludzką uczciwość. Wierzę, że&nbsp;recenzent pozostanie uczciwy wobec siebie i&nbsp;czytelników nie ulegając bezpośrednim naciskom. I&nbsp;tutaj propozycje, które się pojawiły niczego nie zmienią &#8211; nie uczynią uczciwych nieuczciwymi i&nbsp;na odwrót.<br />
No i&nbsp;ostatnie dwie sprawy &#8211; recenzent powinien być lojalny (czy raczej uczciwy) zarówno wobec odbiorcy (członkowie wydawnictw i&nbsp;autorzy nadal nimi pozostają) jak i&nbsp;wydawcy, z&nbsp;którym współpracuje. Prawda jest taka, że&nbsp;odbiorca, który&nbsp;nie zna gry nie wyłapie błędów merytorycznych i&nbsp;może ocenić bardzo pozytywnie recenzję, która&nbsp;jest nimi naszpikowana (czyli zwyczajnie kiepska). Dla mnie uczciwość względem wydawcy (zresztą czytelnika też choć może pozostawać nieświadomy wielu kwestii) w&nbsp;tym wypadku to&nbsp;pisanie rzetelne (i&nbsp;krytyczne) oraz&nbsp;dotrzymywanie terminów itp.<br />
 A&nbsp;i&nbsp;rozwiewając trochę nadzieję&#8230; Jest Pan handlowcem. Tak jak każdy w&nbsp;dzisiejszym świecie. Tworzy Pan i&nbsp;sprzedaje swoje produkty, jakimi są&nbsp;recenzje. To, że&nbsp;ktoś płaci za&nbsp;coś własnym czasem, a&nbsp;nie pieniędzmi to&nbsp;tylko różnica poświęconych zasobów.<br />
Na sam koniec tego przydługiego komentarza uwaga do&nbsp;ostatniego akapitu. Opinia i&nbsp;recenzja to&nbsp;nie to&nbsp;samo. Kumpel polecający grę wyraża o&nbsp;niej opinię. To&nbsp;że ktoś napisze w&nbsp;komentarzach, że&nbsp;coś jest super to&nbsp;nie jest w&nbsp;żadnym stopniu recenzja. Ta ostatnia ma jakąś określoną formę. Wymaga namysłu, przygotowania, poświęcenia czasu&#8230; I&nbsp;co ważniejsze w&nbsp;moich oczach jest czymś stworzonym przez osobę kompetentną. Ja mogę wyrazić opinię o&nbsp;najnowszym modelu BMW i&nbsp;nikt mi tego za&nbsp;złe miał nie będzie ale&nbsp;z&nbsp;racji, że&nbsp;nie znam się na&nbsp;motoryzacji recenzji takiego auta nie odważę się napisać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
