20140303_grajmuzyka

publicystyka

Graj ciszą i dźwiękiem

Muzyka na sesji według ekipy bloga Graj Muzyką

Przeciskając się przez tłum ludzi na konwencie, próbuję zdążyć na własną prelekcję, która zaczyna się za 5 minut. W oddali delikatnie wychyla się już napis RPG1, gdzie za chwilę powinnam się znaleźć. Wtem, spomiędzy stoisk, banerów reklamowych i wertujących program młodych ludzi słyszę wołanie, za którym szybko podąża grupka nastoletnich RPGowców – moich obozowych wychowanków. Z uśmiechem na ustach witają mnie, niemalże natychmiast bombardując lawiną pytań: „Merry, przegrasz mi te kawałki, które puszczałaś nam na sesji ostatnio…?” – krzyczy jeden z chłopaków, „… albo chociaż podaj tytuły, bo ilekroć sobie przypominam tamtą scenę, gra mi w uszach ten jeden konkretny numer…” – dodaje drugi. Za chwilę wpada trzecia osóbka, rozpychając się pomiędzy starszymi kolegami: „ej, jutro prowadzę sesję grozy, mogłabyś polecić mi coś, co nadaje się pod wątek plądrowania krypty?”. Na wszystkie te pytania i prośby oczywiście odpowiadam twierdząco, a satysfakcja z sesji, która tak mocno wbiła się w pamięć graczy, między innymi za sprawą trafnie dobranej muzyki – bezcenna.

Pamiętne sceny

Prowadząc sesję RPG nie da się obejść bez scen zapadających w pamięci na długie lata zarówno graczom, jak i Mistrzowi Gry. To takie wydarzenia, które natychmiast wywołują wspomnienia związane z przygodą, potęgując emocje przeżywane w momencie rozgrywki. Dramat, horror, wartka akcja – każdy najmniejszy wątek może okazać się tę jedną sytuacją, która całkowicie zdominowała sesję i odcisnęła piętno na historii bohaterów, a tym samym graczy. W takim wypadku zdecydowanie warto zadbać o walor muzyczny, towarzyszący rozgrywanej przygodzie. Każda ważniejsza scena niech ma oddzielny utwór, motyw przewodni, taki który zawsze już będzie kojarzył się z tym jednym konkretnym wydarzeniem, nieważne czy byłaby to zwykła podróż przez las, strzelanina w mieście, romantyczna kolacja z androidem czy końcowa scena rozwiązująca fabułę. Nigdy nie wiadomo, co gracze uznają za ważne, na co zwrócą szczególną uwagę i którym opisem lub wydarzeniem zachwycą się najbardziej podczas sesji.

Taki stwórzmy klimat

Zalet płynących z muzyki na sesji doszukamy się również w innych aspektach niżeli jedynie w konkretnych wątkach. Atmosferę akcji lub miejsca, w jakim znajdą się gracze dużo łatwiej „poczuć” i wyobrazić sobie jak w tle towarzyszyć będą wydarzeniom określone dźwięki, wprowadzające bohaterów w klimat lub oddające szybkość działań. Wartka, agresywna muzyka może od razu wywołać nastrój zachęcający do walki, a spokojne, ckliwe dźwięki wydobywające się ze skrzypiec sprzyjają wzruszeniu podczas rozmowy z BNem lub przy wyczerpującym opisie Mistrza Gry. Jeśli w trakcie sesji założymy sobie, że muzyka cały czas gdzieś tam pojawia się i zmienia, zależnie od scen i lokacji, bardzo ciekawą zagrywką okazuje się jej nagłe wyłączenie. Gdy zapada totalna cisza, gracze mogą poczuć, że „coś poszło nie tak”, a napięcie nagle sięgnie zenitu. Albo, bohaterowie zwyczajnie znaleźli się w bibliotece, gdzie przecież obowiązuje cisza – zdziwienie na ich twarzach murowane, a efekt osiągnięty.

Poród przy goa trance

Warto również zwrócić uwagę na odpowiednie budowanie opisu i dobieranie tempa narracji do wybranego lub lecącego w danej chwili utworu. Ciężko rozegrać szybki pościg pod romantyczną nutę Loreeny McKennitt, tak samo dziwnie byłoby prowadzić opis narodzin wyczekiwanego dziecka w wiosce nieopodal Altdorfu przy akompaniamencie płyty Juno Reactor. Trzeba pamiętać, że nie każdy zespół czy ścieżka dźwiękowa nadają się pod te same systemy i settingi. Oczywiście jest to kwestia względna, a różni MGcy lubią żonglować muzyką, często specjalnie dobierając ją zupełnie „z innej bajki”.

Dlaczego Graj Muzyką?

Aby wspomóc RPGowców w dobieraniu muzyki pod sesje i czerpania inspiracji z różnych dźwięków, w 2010 roku powstał pomysł założenia bloga o wdzięcznej nazwie Graj Muzyką. Jest to niekomercyjna inicjatywa przeznaczona dla fanów gier fabularnych.
20140303_grajmuzyka
Twórcą i pomysłodawcą okazał się wieloletni członek serwisu polter.pl Aureus, który wciągnął we współpracę Mateusza „Cravena” Wielgosza – za dnia doktoranta, a wieczorami RPGowca i melomana. Po kilku latach muzycznych zmagań, Craven przekazał pieczę nad blogiem w moje ręce, obiecując oczywiście okazyjne soczyste notki od siebie.

Blog ponownie ruszył pełną parą od października, serwując czytelnikom kilka razy w miesiącu masę muzycznych kawałków pod najróżniejsze settingi i najdziwniejsze sceny.

Oboje z Cravenem od lat pracujemy jako Mistrzowie Gry na młodzieżowych obozach RPG organizowanych przez BT Orion. Muzyka w grach fabularnych wciąż stanowi dla nas nieskończone źródło inspiracji, którą staramy się dostrzec wszędzie. Zapraszamy również do współpracy i podzielenia się swoimi pomysłami u nas na blogu.