Jadłogralnia

Sylwestrowa Jadłogralnia

Co powstanie z mieszanki stosu gier bez prądu, bufetu z dobrym jedzeniem, klimatycznego lokalu i nocy sylwestrowej? Jadłogralnia. Jak udała się jej pierwsza, mocno odświętna odsłona?

Imprezy sylwestrowe zwykle organizuje się 31 grudnia – toteż nikogo nie powinno dziwić, że tego właśnie dnia w warszawskim Paradox Cafe przy ulicy Anielewicza 2 odbyło się wspólne żegnanie starego roku i witanie nowego. Tym razem jednak żegnano i witano przy stolikach, na których – prócz jadła i napitku – dumnie mieniły się gry przeróżnej maści.

Gry
Pudła, pudełka, pudełeczka – było w co grać…

Według planu impreza miała zacząć się o godzinie dwudziestej – goście jednak zaczęli pojawiać się już wcześniej. Ostatecznie w graniu przy jedzeniu (lub jedzeniu przy graniu) wzięło udział blisko 30 osób. Gier ani strawy dla nikogo nie zabrakło.

Jadło
I było co zjeść. Bufet niezmiennie wabił.

Granie zaczęło się właściwie od razu i niemal nieprzerwanie trwało przez całą noc. Grano na różne sposoby. Zręcznościowo:

Toc-Toc-Woodman
Sylwester z Siekierą w dłoni? Nie tylko dla drwali i filmowych morderców!

Kolorowo i lekko – choć nie bez pomyślunku:

Garden Dice
Garden Dice. Czy w Sylwestra można bawić się w ogrodzie? Można i to jak!

Z klasyką gier europejskich:

REKLAMA


Stone Age
Stone Age czyli Epoka Kamienia. Na planszy niewątpliwie Sylwester 120 012 p.n.e.

Po piracku:

Kupcy i Korsarze
Kupcy i Korsarze – przy tym stole każdy szczur lądowy poznawał przydatną sztukę napadania, rabowania i handlowania… łupem.

Baśniowo i skojarzeniowo:

Dixit
Dixit – im późniejsza noc, tym dziksze były skojarzenia i hasła.

Z tytułami tak świeżymi, że aż jeszcze ciepłymi – a przy okazji, rozgrzewającymi zwoje mózgowe do czerwoności:

Might and Magic Heroes
Might and Magic Heroes – bez komputera, bez prądu, ale za to z dodatkową porcją mózgożernej zabawy.

Nasza impreza z grami bez prądu nie mogła oczywiście obejść się bez kilku stałych punktów programu. Cóż to za punkty? Po pierwsze: pstrykanie.

Crockinole
Crockinole – wciąga tak, że siniaki na „palcach pstrykających” to już niemal tradycja.

Po drugie: zombie!

Dead Fellas
Dead Fellas czyli zombiaki z ferajny – może i bezmózgie, ale skore do bitki!

Po trzecie: Cthulhu.

Chez Cthulhu
Chez Cthulhu – nie ma to jak podarować sobie odrobinę luzu, zaprawioną szczyptą szaleństwa.

Jak widać, spektrum gier, jakie lądowały na stołach było dość szerokie. Oczywiście, impreza sylwestrowa nie zasłużyłaby na swoją nazwę bez szampana, odliczania oraz życzeń składanych sobie przez uczestników tuż po północy.

Północ już blisko
Północ już blisko – za chwilę życzenia i… powrót do grania, oczywiście!

Oczywiście, na powyższych nie kończy się lista tytułów poznawanych i rozgrywanych. Nie kończy się również historia Jadłogralni, bowiem tegoroczna impreza sylwestrowa była jedynie inauguracją cyklu. W co drugi wtorek można zasiąść z nami do gry dzięki odbywającej się w Paradoksie imprezy Luźne Granie (dodatkowe informacje znaleźć można dzięki naszej grupie na Facebooku) – a już niedługo podamy również termin kolejnej imprezy łączącej ze sobą granie bez prądu i dobre jedzenie – czyli drugiej Jadłogralni.

Obsługa
Obsługa potrafiła wejrzeniem straszliwym odstraszyć nieproszonych gości.

Na koniec pragniemy podziękować wszystkim, którzy w imprezie wzięli udział – dziękujemy zatem gościom oraz dodatkowo wszystkim tym, którzy gry tłumaczyli i byli zawsze chętni wspomóc zabawę innych uczestników. Dziękujemy również dzielnej załodze Paradox Cafe za miła obsługę i dbałość o spokojny przebieg imprezy.

Na koniec pozostaje jeszcze zaprosić na kolejne imprezy oraz życzyć naszym fanom i czytelnikom wszystkiego najlepszego w nowym roku. Oby przyniósł on mnóstwo radości i szczęścia, a także… wiele satysfakcjonujących, udanych i oczywiście zwycięskich rozgrywek.

Pirackie Złoto
Takich widoków na przyszłość życzymy Wam w nowym, 2013 roku.

Autor

Redakcja

Dodaj komentarz