Marzec zaskakuje w temacie pogody, a Corvus Belli ilością panienek w najnowszej fali nowości. Zapoznaliście się już wcześniej z piękną królową amazonek. Czas na resztę towarzystwa, a wśród nich facet w kusej spódniczce i zakonnice w obcisłych lateksach. Jesteście gotowi? Nie? To zaczynamy.
Na pierwszy ogień idzie Penthesilea, królowa motocyklistek. Co nieco już o niej napisałem, więc nie będę się powtarzał. Niemniej należało odnotować jej obecność w tym miesiącu. Piękny model, dobre zasady, kolejny twardziel na usługach ALEPH.
Dla równowagi Panoceania dostaje pakiet sprawdzonych, starych modeli, czyli medyka, Mechanika i dwa Palboty. Wszystko zgodnie z nową modą pakowania wszystkiego co się da w pudełka. Fajne, jeśli nie kupiliście jeszcze tych modeli. Jeśli tego nie zrobiliście, to pewnie nie graliście tą frakcją.
Po kilku modelach łatających rany i wraki, czas na kogoś, kto ma je powodować. Faceta w spódnicy, uzbrojonego w ciężki karabin maszynowy i getry. W skrócie – Caledonian Volunteer – brakujący chłopka do linku. Przynajmniej jeśli planujecie używać tej szkockiej ekipy ofensywnie. Model trzyma poziom reszty ekipy, a broń trzyma skalę. Czego niestety nie można powiedzieć o wszystkich modelach w tym miesiącu, ale o tym nieco później.
REKLAMA
Po chłopcu w spódnicy, dla równowagi, przerażający obcy. Caliban to jedna z najnowszych jednostek Shasvastii – solidnie uzbrojona i bogata w ciekawe opcje. Na pierwszy ogień poszła najmniej subtelna – Feuerbach, czyli ubogi krewny Autocannona. Obcy wyszedł bardzo stylowy, od paskudnej gęby, przez nabitą na miecz głowę robota, aż po jego resztki dramatycznie przydepnięte stopą. Niestety główna broń jest znacznie mniej efektowna niż poza. No i z pewnością nie robi wrażenie czegoś zdolnego rozmontować pojazd opancerzony. Feuerbach wygląda raczej jak bliski krewniak strzelby. Niemniej figurka całkiem przyjemna i naprawdę wzbogacający armię obcych.
Na koniec została nam stylowa ekipa zakonnic w lateksach, czyli 4 razy Reverend Moira. Zakonnice Nomadów są nietypowe – noszą gorsety, płaszcze z kapturami i obcisłe body z gołym tyłkiem. Modele są bardzo fajne, proporcje i stylistyka interesujące, mimo że powtarzalne i statyczne. To co mnie całkowicie zawiodło, to nowe wzornictwo broni. Multirifle nie wygląda już jak gruszka do lewatywy, ale nadmiernie przypomina viral rifle, lub karabin snajperski Yu Jing. Na tym samym body oparto też snajperkę i karabin maszynowy, który w ogóle nie wygląda jak broń wsparcia. Stylistyka totalnie nie współgra mi z resztą broni Nomadów. Ale może to kwestia gustu. Drugie moje zastrzeżenie – są to fajne modele, ale jednej z najmniej grywalnych w całej frakcji. Dziwny wybór, gdy wiele osób czeka na całkiem nowe jednostki. Ale nie warto narzekać. Warto się w nie zaopatrzyć. Dla dobrego wyglądu i interesującej stylistyki.
I to już wszystko w tym odcinku. Po raz kolejny sporo interesujący modeli i niezrozumiały dobór nowości. Za miesiąc zobaczymy co nowego przygotuje dla nas Corvus Belli. Do tego czasu śpijcie spokojnie i nie obawiajcie się o portfele.
Źródła: Corvus Belli





2 myśli nt. „Amazonka, Szkot i kosmiczne zakonnice”