Ogólnie Hacjenda jest przyjemna – ale tylko przyjemna. Przypomina nieco np. „Przez pustynię” w tym, że można w nią zagrać od czasu do czasu, ale nie ciągnie akurat i konkretnie do partyjki w nią i tylko w nią – tak jak bywa np. z Chez Geekiem, Talismanem czy Ticketem.
Zobacz całą recenzję na blogu Niedzielni gracze.
Zdjęcie: mabel flores na licencji cc
Wpis jest częścią cyklu Blogosfera, w którym odsyłamy do najciekawszych tekstów i inicjatyw blogerów piszących w języku polskim na temat gier bez prądu.
