Na reakcje na informację o zniknięciu z kiosków jedynego polskiego magazynu o grach planszowych nie trzeba było długo czekać.
Oto wybrane komentarze:
Adam „Folko” Kałuża (K2, Drako, Jaskinia) : Niestety, ja również odpuszczę wersję elektroniczną. Jest mi tym bardziej przykro, bo przez kilka lata pisałem do SGP.
Jedno mnie zastanawia, z powyższych wpisów wynika, że nikomu takie przejście się nie podoba. Czy wydawnictwo zrobiło w tym kierunku jakieś badania, czy tak tylko postanowiło?
Mimo wszystko życzę powodzenia. (link)
Filip Miłuński (Mali Powstańcy, Magnum Sal): Szkoda bardzo:( Ja rozumiem że PR i w ogóle, ale nazywanie śmierci jedynego czasopisma o grach na naszym rynku ewolucją to delikatna przesada…(link)
Joanna Kozłowska-Pięcek: Bardzo, bardzo zly pomysł. Jestem nie tylko zdegustowana ale i potwornie smutna. Czytanie czasopism w wersji elektornicznej (zwłaszcza TAKIEGO czasopisma) to jedna wielka pomyłka. Dla mnie ŚGP właśnie umarł (a raczej umrze z ostatnim papierowym numerem)(link)
Użytkownik Duinhir: No cóż. Niestety dołączam się do czytelników, których straci redakcja. To była jedyna gazetka, którą lubiłem kupić do poczytania w pociągu/autobusie/wolnym czasie. Wersja elektroniczna gazety nie przemawia do mnie. Mam już wystarczająco tego XXI wieku dookoła, żebym jeszcze gry planszowe, przenosił na komputer!
Cytat:”Nadszedł XXI wiek. Gry planszowe trafiły na tablety. Czas i na nas! Do zobaczenia w nowym wymiarze Świata Gier Planszowych!”
Przepraszam, że co? Gry planszowe nie trafiły na tablety. Są na stołach wraz z przyjaciółmi i piwem przy stole. Pomyliły wam się grupy odbiorców. Gracz komputerowy to i owszem, cybernetyzuje się, ale gracz planszowy chce odpocząć od komputerów, dlatego gra w gry planszowe…to chyba jest zrozumiałe?
No trudno, może będzie powrót przyjemnej dla oka wersji papierowej, jak się okaże, że czytelników mało tego komputerowego potworka 😉 (link)
Użytkownik lipek: Wersja elektroniczna dla ludzi grających w planszówki ? Ekscytujących się przynoszeniem nowych kartonowych pudeł z nowymi grami co miesiąc do domu ? Delikatnie wypychającymi żetony z wypraski żeby nic nie uszkodzić, wertującymi instrukcję(papierową!) po kilka razy żeby nie ominąć żadnego szczegółu ? Chyba ktoś ma złe rozpoznanie grupy docelowej, bo to, że jakiś segment rynku może funkcjonować online nie znaczy, że inny (mający innych odbiorców) tytuł też w takiej formie się sprawdzi. Wersja papierowa była podstawową różnicą (plusem) ŚGP w stosunku do całej masy (bardzo fajnych) blogów, portali, pdf-ów. To było coś co przemawiało za tym żeby wydać co miesiąc kilka złotych żeby mieć coś o planszówkach na papierze. Ciekawy teraz jestem w jaki sposób ŚGP chce konkurować z wyżej wymienionymi mediami które są w całości za free, również życzę powodzenia :). Od wydania czerwcowego macie kolejnego czytelnika mniej. Totalnie nieporozumienie, porażka, rozczarowanie….(link)
Beata Adamaszek: Wielka szkoda. Regularnie czytywałam w wersji papierowej. Chyba nie będę kupować w wersji elektronicznej. Internet roi się od darmowych recenzji na blogach, niektóre bardzo dobre. A papier to papier, nie lubię czytać długich tekstów na komputerze ;((link)

Dziękuję za zebranie komentarzy. Szkoda, iż kluczem do zestawienia było: „Wybierzmy tylko komentarze negatywnie oceniające zmianę”. Szkoda, iż manipulują Państwo informacją i publikują tylko wybraną część komentarzy.
Ja bym jednak zwrócił uwagę na _wszystkie_ komentarze na stronie ŚGP. Ciężko tu mówić o manipulacji.
http://www.swiatgierplanszowych.pl/2013/04/e-wolucja-swiata-gier-planszowych/
Zdecydowanie słowo „manipulacja” nawet nie tyle jest przesadzone co zupełnie nieadekwatne. Aktualnie na 15 komentarzy jeden jest od wydawcy i jeden jest neutralny. Reszta – jak wyżej.
Generalnie nie dziwią negatywne opinie – ludzie nie lubią kiedy im się coś zabiera. Fajnym rozwiązaniem byłoby stopniowe przechodzenie na czytniki (mówię o mobi), wtedy jest szansa, że głosów niezadowolonych byłoby mniej. No ale takie fajne rozwiązanie wymaga dodatkowych nakładów, a gdyby pieniądze nie były problemem, to ŚGP od dawna byłoby 200stronicowym miesięcznikiem, więc to tylko takie gdybanie