Kika dni temu informowaliśmy o debiucie nowej, warszawskiej imprezy dla miłośników gier bez prądu, organizowanej przez sklep Twierdza Gier (o którym pisaliśmy już tutaj). Jednodniowy mikrokonwent o nazwie Twierdzonalia odbył się zgodnie z planem – a ekipa serwisu grybezprądu.pl pojawiła się na nim, aby – zgodnie z obietnicą – opowiedzieć jak było. Mówiąc w wielkim skrócie: po pierwszych Twierdzonaliach czekamy na następne!
W odróżnieniu od większych imprez dla graczy, Twierdzonalia trwały tylko jeden dzień – był to jednak dzień po brzegi wypełniony graniem. Konwent zdołał pomieścić granie zarówno figurkowe (w znacznej większości), jak i planszowe.
Miłośnicy metalowych i plastikowych żołnierzy mogli zarówno nauczyć się czegoś nowego (poznając X-Winga, Hobbita czy Warhammera Fantasy lub 40K albo przyglądając się starciom mniej popularnych systemów bitewnych), jak i stanąć do walki w jednym z licznych turniejów. Trzeba przyznać, że jak na lokalny zasięg i w miarę niewielką skalę wydarzenia, liczba ścierających się ze sobą przeciwników robiła wrażenie. Poza turniejami wymienionych powyżej systemów Games Workshop oraz kosmicznymi walkami znanych z gwiezdnych wojen statków, turniejowo potykali się również miłośnicy Warmachine i Hordes, swą liczną obecnością dowodząc, że Steam-Powered Fantasy jeszcze w Polsce nie umarło – a nawet, że ma się bardzo dobrze.
Poza graniem, można też było podłapać kilka sprytnych sztuczek malarskich – prosto od czarującej załogi Desperate Workshop.Trzeba przyznać, że zorganizowany do spółki z mającym w szkole bazę Klubem Gier Bitewnych Dragon oraz sklepem Bitspudło blok gier bitewnych robił wrażenie.
Ci, którzy w świecie gier bez prądu wybierają częściej gry planszowe i karciane, również nie nudzili się na Twierdzonaliach. Mimo tego, że ta część imprezy była nieco skromniejsza, nadrabiała werwą. Zapewnione przez ekipę GRAffic Club i Avangardę planszówki czekały na przybyłych w games roomie, w którym pod okiem pasjonatów z grupy Munchkin Warszawa można było nauczyć się grać, a także – oczywiście – wziąć udział w turnieju gry karcianej Munchkin. Zaś w korytarzu pomiędzy games roomem i bitewniakową salą gimnastyczną rozlokowało się Wydawnictwo LocWorks w nieśmiertelnej formie Luzodajni, jak zwykle przepełnionej dźwiękiem stukających o siebie, crokinole’owych krążków i stukotem kostek (tych z Marsa i tych z… miasta).
Pierwsze Twierdzonalia odbyły się w Szkole Podstawowej nr 343 – lokacji nie tylko gościnnej, ale i całkiem sporej, spokojnie zdolnej pomieścić kolejne edycje mikrokonwentu. W redakcji nie mamy wątpliwości, że do kolejnych edycji dojdzie, a wtedy – powtarzając niejako za wstępem – pojawimy się na nich z największa przyjemnością.






