Przedstawiamy poniżej sześć najlepszych odpowiedzi na pytanie „Bohater czy złoczyńca — czym fajniej grać bez prądu?”, zadane w ramach Konkursu Wilkołaczego.
Czekamy teraz na wasze głosy, które pozwolą wyłonić trzy najlepsze zgłoszenia.
Jak głosować?
Aby głosować, wpisz w komentarzach pod tym wpisem numery trzech najlepszych odpowiedzi.
Odpowiedź 1
– Nie doceniasz potęgi ciemnej strony – powiedział lord Sith, wyciągając w moją stronę ręce. – Niech potęga czarnych błyskawic cię powali!
Nie stało się nic. Świat nie ugiął się woli Sitha, który popatrzył ze zdziwieniem na czubki swoich palców, mówiąc
– Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Przepraszam, nie wiem co powiedzieć. Nie, nie! Nie odchodź może jeszcze mi się uda… Albo wiesz co, może zostańmy przyjaciółmi?
Prąd, elektryczność, pioruny, moce burzy – wszystko to tworzy klimat i napięcie przypisane do mroku. Czy też może powinno się już powiedzieć ‘mrokhu’?
Albo wyobraź sobie swoją gwiazdę śmierci, machinę zagłady, działo destrukcji, lancę piorunów, mroczny artefakt uwięzionych błyskawic, czy cokolwiek czym akurat planujesz spopielić świat. Bez prądu masz tylko bezwartościowy złom, który możesz co najwyżej rzucać w bohaterów. A i to nie zawsze – jak ci nie wyjdzie pokaz przy bohaterce, to tak głupio powiedzieć ‘Eee… Jak się obudziłem to jeszcze działało’. Albo ‘czy mogłabyś pomóc mi popchać moją machinę zagłady w stronę twojej wioski? Może jeszcze ruszy? Połóż ręce tutaj…’.
Zdecydowanie łatwiej grać bez prądu bohaterem. Zwykle ‘ci dobrzy’ mają przyjaciół, kontakty i znajomości, które nie pierzchną przy pierwszej okazji, i które nawet najbardziej prymitywną bronią jakoś w końcu pokrzyżują twoje plany. Zawsze się im trafi jakieś bóstwo nie działające na baterie, albo artefakt na moc czystych serc (i to w odróżnieniu od twoich zabawek, działający bez wyjmowania organów z opakowania), i masz po zabawie.
Ale nawet z takim ułatwieniem fajnie jest grać bez prądu bohaterem. Bo odpowiedzialność za innych trzyma w napięciu. I nic nie elektryzuje atmosfery tak, jak porządna walka ze złem, zwłaszcza kontrolowanym przez twoich przyjaciół 😉
Odpowiedź 2
Oczywiście, że wolę grać Bohaterką, stawiającą czoła wszechobecnemu złu.
Gdy robi się coraz ciemnie, przygasają latarnie, świeczka miga coraz słabiej i coraz bardziej nerwowo, a ciszę przerywa tylko dźwięk kostki toczącej się po stole… Bohaterka czuje na sobie ciężar odpowiedzialności za los przyjaciół, los miasta, czasami nawet za los całego świata. Wie, że tylko ona, tylko jej poświęcenie i desperacja może ocalić tysiące istnień. J I ta satysfakcja, kiedy znowu uda się udaremnić plany niecnych złoczyńców czy nieludzkich potworów.
Granie bohaterem ma w sobie naprawdę coś „bohaterskiego” – nie raz, kiedy sesja po długiej walce kończyła się poświęceniem bohatera „za sprawę” – nie, nie było żal – czuło się dumę, że mimo wszystko jednak stać nas było na taki krok, że wejście w paszczę lwa miało sens. Jeśli jeszcze zostało to odpowiednio nagrodzone opowieścią Mistrza Gry o tym, jak nasze czyny zostały zapisane w annałach, jak ludzie tworzą o nich pieśni, opisują w gazetach… Można było podać sobie ręce, pogratulować wspaniałej wygranej… lub bohaterskiej śmierci, zagrania na nosie najwyraźniej nie aż tak Wielkiemu Cthulhu, udaremnienia przejęcia władzy nad światem jakiemuś Świrniętemu Profesorkowi czy innemu Złemu.
Bo taki Złoczyńca, to co on z twego ma? Nikt go nie lubi, pieśni go nie chwalą, a jak przegra, może jedynie uciekać jak pies z podwiniętym ogonem, ciągnąc za sobą swoje zmemłane i zdeptane ego. A nawet, jeśli nam, Bohaterom, nie udało się go pokonać – to my tu jeszcze wrócimy!
Odpowiedź 3
Świat nigdy nie był piękniejszy niż dziś. Ulice parę godzin temu spłynęły deszczem, rozmazując piasek po asfalcie tworząc fantazyne wzory. Gasnące lampy ukrywają brud ulic przed okiem krytykantów, kałuże wysychają coraz wolniej po zachodzie słońca. Zaczynam drżeć z niecierpliwości, popękane podeszwy butów wystukują energiczny rytm na bruku. Śledząc świat znad ponurej gazety, donoszącej o małych radościach i wielkich tragediach, czekam na właściwy moment.
Gdy godzinę zero wybija ratuszowy zegar – jestem gotowa. Wstaję i wychodzę, nikt mnie dziś już nie zobaczy, a jeśli nawet zobaczy – nie może mnie rozpoznać. Konsekwencje moich czynów mogą być potężne: mogą zmienić losy całej rasy, katastrofalne skutki nie są do przewidzenia; to wszystko kwestia obrania najlepszej strategii i odrobiny szczęścia. Jeśli się uda – będę niezwyciężona i już nikt nie stanie na mej drodze.
Skradam się cicho pod właściwy, już dawno zapamiętany adres. Tuż przed drzwiami zaczynam się stresować. A co jeśli los postanowi mnie przechytrzyć? Jeśli będę musiała zrezygnować z planów, które uknułam już dawno temu? Z duszą na ramieniu naciskam klamkę i wchodzę do jasnego pomieszczenia.
– Czekaliśmy na Ciebie, siadaj i gramy!
Zdejmuję buty o popękanych podeszwach, siadam do stołu i losuję kartę z krasnalem. Udało się – znów jestem sabotażystą! Jak ja nie lubię grać dobrymi! Tylko w grze mogę bezkarnie popsuć i nikt nie ma mi tego za złe, to pozostałość z dzieciństwa chyba, gdy większą radość sprawiało burzenie zamków niż ich budowanie. Nie daję jednak po sobie niczego poznać i rozpoczynamy kolejną wspaniałą przygodę – do tuneli towarzysze!
Odpowiedź 4
Wydaje mi się że lepiej grać bohaterem, on już z samej nazwy jest nobilitowany. Herosem, bo tak wyobraża sobie bohatera warto grać ze względu na to że zawsze wygrywa i można z jego postaci czerpać w prawdziwym życiu, przejmując jego najlepsze cechy, nigdy się nie poddawać i walczyć każdego dnia o lepsze jutro, o lepszego siebie i swoje otoczenie. Bohater zawsze niesie za sobą dobre wartości walcząc ze złem. Kto z nas będąc dzieckiem nie chciał być dobrym wodzem Indian Winnetou, czy chociażby Harrym Potterem walczącym ze złym Voldemortem? Wydaje mi się ze każdy, trzeba więc podążać za dziecięcymi marzeniami, realizować je w dorosłym życiu, mimo że nie jest łatwo. Bohater potrafi przeciwstawić się złym mocą, ale musi przy tym wiele poświęcić, dla większego dobra, uważam że jest to piękne i między innymi na tym polega całe nasze życie, by być takim cichym bohaterem dla innych, żeby nie tylko nim grać gdy nie ma prądu, ale być nim, gdy prąd jest (-; Czerpać z naszej wyobraźni i przenosić to na realne życie.
Grając bohaterem pomimo przeciwności zawsze przy odrobinie sprytu i szczęścia pokonamy słabego moralnie złoczyńcę, jak Gandalf ze spółką we Władcy Pierścieni, analogie same się nasuwają. Bohaterem nie można być tylko w wybrane dni, jeśli nim grasz to grasz na stałe, nie ma taryfy ulgowej, nawet dla siebie! Czerpiąc z postaci z gry sami zyskujemy zdolności przywódcze i jednocześnie zobowiązujemy się do przestrzegania pewnego kodeksu życia, mój zawiera się w słowach: szanuj kobiety, strzeż rodziny i nigdy nie dyskutuj z pijakiem (-; Pozytywny bohater zawsze swoją postacią potrafi natchnąć nas do jeszcze większego wysiłku w obronie własnym wartości i przekonań, pomaga nam odnajleźć się w szarej rzeczywistości tego świata i nadać mu koloryt i polot. Bohater nigdy się nie poddaje i wie że po każdym zmroku następuje wschód ożywczego słońca.
Odpowiedź 5
Wbrew obiegowej opinii, to nie jest wcale aż takie ważne, czy przyszyjesz do siebie łatkę bohatera czy złoczyńcy. Możesz być stworem ciemności, który wypełza z pod kamienia, i stamtąd dba o to, by jego drużyna była cała, albo możesz być bohaterem który dba o ochronę swojej… jak się nazywa tylno-dolna część zbroi? I dlaczego ciągle myślę o tym jako o przyłbicy?
Ale wracając do sedna: bitewniakach, karciankach, planszówkach czy w rpgach, jeśli masz towarzyszy, to najważniejsze jest jak grasz z nimi, nieważne czy łupy chcecie zdobywać czy odzyskiwać, albo ofiarę złożyć na jasnym czy ciemnym ołtarzu.
Stojąc po stronie światła mogłam szarżować ‚na pohybel plugawej hołocie ciemności’ albo zostać z towarzyszami i ochronić ich. Podobnie po drugiej stronie barykady, gdzie słońce ma -4 do pojawiania się, a wilki +3 do głośności wycia, a księżyc +12 do bycia w pełni: jeden złoczyńca wbije nóż w plecy kompana, żeby tylko sprawdzić zawartość jego sakwy, a mój może i okradnie swoich kompanów, ale ich nie zabije. Cóż, chyba że będą za nim łazić – to by było z ich strony znakiem kiepsko wykształconego instynktu samozachowawczego, i oznaczałoby że eliminując ich działam zgodnie z naturą.
A bez drużyny wolę grać złoczyńcą – mroczne elfki wyglądają seksownie.
Odpowiedź 6
Gra Bohaterem Światłości Niosącym Dobro i Pokój na pewno może być ciekawa. Oczywiście o ile lubisz ścierać ze zbroi swojego paladyna ‚prezenty’ od przelatujących gołębi, nie przeszkadza ci że twoja kapłanka mdleje na widok nagiego mężczyzny (ludzkiego, bo na widok nagiego Orka chyba wszystkich by zemdliło i zemdlało), a twój czarodziej po raz kolejny musi rzucić kością czy się opanował i nie oddał swojego życia broniąc matki Bambi’ego. Oczywiście te same zasady obowiązują w praktycznie każdym bezprądowym świecie. Czy to kosmos, czy to walka bakteriami, walczysz przeciwko ciemiężycielom i oprawcom. Oczywiście z honorem i zachowaniem wszystkich zasad fair play.
Cóż, załóż ochraniacz na jaja bo właśnie tam mój złoczyńca cię kopnie. A w międzyczasie dostaniesz dźgnięcie sztyletem w plecy od twojego kompana z drużyny. Wspominałem ci już że go przekupiłem? Nie? Wybacz przeoczenie, każdemu się mogło zdarzyć.
Ciemna strona mocy daje większą dowolność, zarówno w akcjach jak intencjach. Atakujesz, zabijasz, infekujesz i podbijasz bo chcesz. Bo możesz. Nie wiedziony wolą bogów, boginek, starego mistrza Jedi ani tatuażem na tyłku w kształcie korony. Wiesz że wszystko co robisz, robisz dla siebie. Owszem, egoistyczne, ale czyż nie słodkie?
Podobnie się ma z zasadami moralnymi. A raczej jako złoczyńca powinienem powiedzieć ‘czym?’. Tańcz na płonących węglach ku mojej uciesze, elfie; a ty, drogi sojuszniku, zawiodłeś mnie. Teraz ja tobą nakarmię krwiożercze zmutowane wiewiórki z plazmowymi ogonami i działkiem laserowym przymocowanym na głowie. Tak, czekają już na ciebie w lesie przy mojej warowni. Mówisz że uratujesz się rzutem na ucieczkę? Próbuj, ale pamiętaj że szlifowałem kości i los jest po mojej stronie…





