Alcatraz: The Scapegoat

recenzje

A kolega zostaje w pudle…

Recenzja gry Alcatraz: The Scapegoat

Ucieczka z więzienia to niełatwe zadanie. Ktoś musi zadbać o to, by było którędy wiać. Ktoś musi znaleźć cywilne ciuchy, by po wolnym świecie nie biegać w pasiakach. Ktoś musi dogadać się z klawiszami, żeby w stosownej chwili przymknęli oko. No i ktoś w końcu musi w mamrze zostać i wziąć na siebie winę.

Gry kooperacyjne są ostatnio w modzie – choć wydaje się, że największym wzięciem cieszą się te, gdzie kooperacja jest tylko pozorna. Tym razem swoich sił w tym niełatwym gatunku spróbowali Krzysztof Cywicki, Krzysztof Hanusz i Rafał Cywicki, a wynik swoich prac zaprezentowali na targach w Essen.


W Alcatraz gracze wcielają się w postacie więźniów, poruszających się po kilkunastu pomieszczeniach tytułowej placówki penitencjarnej, próbując przygotować się do brawurowej ucieczki. Przygotowania owe wymagają wykonania serii misji, których ukończenie umożliwi wyrwanie się poza mury więzienia.

Turą każdego gracza zarządzają stosunkowo proste zasady, a cały mechanizm rozgrywki opiera się na optymalizacji ruchów pomiędzy lokacjami, oferującymi przydatne przedmioty lub zdolności. Należy pamiętać również o strażnikach, którzy nie tylko utrudniają korzystanie z różnych pomieszczeń, ale stanowią również zegar, wyznaczający czas, jaki pozostał na ukończenie kolejnych zadań.

Alcatraz trzyma w napięciu do samego końca.

Powiedzmy sobie szczerze – gdyby Alcatraz składał się tylko z powyższych elementów, byłby grą najwyżej przeciętną. Jednakże, dodatkowym czynnikiem, który potrafi nieźle namieszać, jest tytułowy kozioł ofiarny. To właśnie jego obecność powoduje, że każda rozgrywka szybko nabiera rumieńców.

W odróżnieniu od innych gier kooperacyjnych, rola „złoczyńcy” nie jest na stałe przypisana. Kozioł ofiarny wybierany jest co turę poprzez głosowanie – co oznacza, że najlepsi kumple w mgnieniu oka mogą stać się zaciekłymi wrogami. Dodatkowo, gracz-kozioł dysponuje możliwościami uprzykrzania swoim kolegom życia. Wszak jego beznadziejna pozycja powoduje, że w naturalny sposób wchodzi w lepszy układ z klawiszami, co pozwala mu na większą mobilność i wykorzystywanie „haków” na pozostałych graczy.

Alcatraz trzyma w napięciu do samego końca. To gra, w której w mgnieniu oka można przerodzić się ze zwycięzcy w jedynego przegranego. Przy stole dzieje się bardzo wiele, a działający na prostych, dobrze działających mechanizmach system ułatwia skupienie się na nieczystych zagrywkach i twardych, bezlitosnych targach.

Przepisy Alcatraz nie powinny stanowić bariery nawet dla mało obeznanego w planszowej rozrywce gracza, nie oznacza to jednak, że jest to gra dla każdego. Jedno trzeba powiedzieć jasno – siadajmy do stołu tylko w gronie, które łatwo oddzieli rzeczywistość od gry, wygrana bowiem zawsze oznacza, że kogoś w końcu przyjdzie okrutnie zdradzić, a to nie każdemu może przypaść do gustu.

Autor

Błażej Kubacki

Miłośnik lit­er­atury, his­torii, fan­tastyki, gier fab­u­larnych i – oczy­wiś­cie – plan­szowych oraz kar­cianych. Autor blogu Plan­szuf­fka i redak­tor naczelny ser­wisu grybezprądu.pl.