ACFH

recenzje

Krótka wycieczka na wieś

Uwe Rosenberg to autor znany i poważany pośród doświadczonych miłośników gier bez prądu1. Chociaż jest autorem znanym głównie z bardziej skomplikowanych, dłuższych i wymagających sporego skupienia gier ekonomicznych, od czasu do czasu zdarza mu się stworzyć coś, co może zainteresować miłośników lżejszej rozrywki. Dokładnie tak jest w przypadku Chłopów i ich zwierzyńca.

Drewniane stworzenia małe i duże

Polskie wydanie Chłopów nie odbiega niczym od wydań zagranicznych – ale do tego już przyzwyczaiło nas wydawnictwo Lacerta, po którym – co najwyżej – możemy spodziewać się wypuszczenia wersji polskiej lepszej niż zagraniczna2. I chociaż mamy tu do czynienia z grą małą – zarówno pod względem łatwości i długości rozgrywki, jak i pod względem fizycznej wielkości pudełka – to i tak jej zawartość okazuje się wysoce satysfakcjonująca.

Zawartość pudełka
Pudełko małe, ale bogate - fot. Cnidius

Co ujrzymy zatem, po otwarciu niedużego, kwadratowego pudełka? Po pierwsze: hermetyczną torebkę pełną uroczych, drewnianych elementów. Poza krążkami członków rodziny (po trzech na gracza), drewnianymi obórkami, patyczkami ogrodzeń i krążkami zasobów, dostajemy całą górę zwierzątek – owiec, dzików, krów oraz koni. Poza powyższym, listę elementów gry Chłopi i ich zwierzyniec uzupełniają jeszcze trzy niewielkie plansze (ogólna i dwa gospodarstwa), zestaw różnej wielkości żetonów i oczywiście kolorowa, przejrzysta instrukcja.

Drewno
Dużo drewna, choć nie na opał - fot. Cnidius

Codzienne życie chłopa niemieckiego

Jak wspomniałem wcześniej, każdy z graczy dysponuje trzema członkami rodziny – hodowcami zwierząt, sprytnie zamaskowanymi pod postacią drewnianych krążków. W ciągu ośmiu tur gry, będziemy naprzemiennie wysyłać swoich dzielnych chłopów na pola akcji, aby wykonywali dla nas przeróżne zadania. Pośród nich znajdzie się budowa żłobów, ogrodzeń i nowych budynków, a także pozyskiwanie nowych zwierząt i niezbędnych zasobów.

Na zakończenie tury, posiadane przez każdego hodowcę zwierzęta rozmnożą się, a ich ostateczna liczba na koniec gry przyniesie punkty, które zdecydują o tym, który z graczy zwycięży. Oczywiście – poza punktami za samą hodowlę, można zbliżyć się do zwycięstwa sprytną rozbudową i powiększaniem powierzchni naszego gospodarstwa, chociaż jednak większość z nich otrzymamy w zamian za krowy, konie, owce oraz dziki.

Plansza
Plansza główna - fot. Cnidius

Hodowca nie bywa głodny

Chłopi i ich zwierzyniec to gra elegancko wydana i sprawnie działająca. Struktura tury gwarantuje krótki czas oczekiwania na swój ruch, a rozsądny zestaw możliwości powoduje, że gra nie powinna znudzić się zbyt szybko. Nadaje się zatem doskonale do plecaka – partię można rozegrać w pociągu – lub na dwuosobowy wieczór, gdy chcemy pogimnastykować szare komórki, ale niekoniecznie z tytułem, który zajmuje mnóstwo czasu i wymaga długiego skupienia.

Co bardziej doświadczeni gracze zarówno w estetyce gry i jej temacie, jak i w rządzących nią mechanizmach dostrzegą niejaką wspólnotę z Agricolą – i trudno się temu dziwić, wszak za obie gry odpowiada ten sam człowiek. Choć wrażenia z obu gier mogą wydawać się nieco podobne, to jednak Chłopi i ich zwierzyniec stanowią pozycję zupełnie odrębną i zdolną bronić się bez pomocy „starszej siostry”. Dodatkowo, w grze nie znajdziemy „fazy żywienia” – która niejednego początkującego miłośnika Agricoli przyprawiła o senne koszmary.

Pudełko

Największa zaleta Chłopów jest również jej jedyną prawdziwą wadą. Z racji rozmiaru i szybkości rozgrywki, trudno o bardzo szeroką gamę zaawansowanych strategii. Tym niemniej, jeśli szukamy krótszej odskoczni, inteligentnej gry dla młodszego gracza – lub właśnie dobrego pierwszego kroku – Chłopi i ich zwierzyniec powinni sprawdzić się wprost wyśmienicie.

  1. Jest między innymi autorem Agricoli – gry, która przez kilka lat utrzymywała się na pierwszym miejscu amerykańskiego serwisu BoardGameGeek.com – ale również prawie-imprezowej gry Fasolki, dla niejednego miłośnika gier bez prądu będącej pierwszym krokiem w ten nowy, wspaniały świat []
  2. Polskie wydanie Agricoli zawierało drewniane zwierzątka, które w wersji międzynarodowej reprezentowane były przez różnokolorowe kosteczki, a rodzima wersja Puerto Rico również górowała nad wydaniami zagranicznymi – nie dość, że na klockach budynków pojawiły się ilustracje, to jeszcze polski gracz otrzymał od razu dodatek, składający się z zestawu alternatywnych budynków do wykorzystania w grze []

Autor

Błażej Kubacki

Miłośnik lit­er­atury, his­torii, fan­tastyki, gier fab­u­larnych i – oczy­wiś­cie – plan­szowych oraz kar­cianych. Autor blogu Plan­szuf­fka i redak­tor naczelny ser­wisu grybezprądu.pl.