Wieże

publicystyka

Gdzie podziejesz swe kości?

Wieża na kości – znana również pod swą oryginalną, anglojęzyczną nazwą Dice Tower to jeden z dodatków do gier bez prądu, o którym w Polsce wciąż myśli niewielu graczy. Trudno się dziwić – do niedawna ciężko było w naszym kraju znaleźć porządną wieżyczkę. Albo można było kupić jakiś pojedynczy egzemplarz (zwykle z drugiej ręki), albo horrendalnie przepłacić, ściągając z zagranicy wieżę jednego z zachodnich producentów.

Na szczęście, tę lukę zauważyli założyciele sklepu internetowego HobbyZone, który od zeszłego roku zaczął oferować polskiemu graczowi stale rosnącą listę akcesoriów do gier planszowych, karcianych i bitewnych. Ciekawa redakcja serwisu grybezprądu.pl postanowiła przyjrzeć się bliżej kilku produktom tworzonym przez polskich hobbystów dla polskich hobbystów. Oto wyniki naszych doświadczeń.

Zębate blanki ponad planszą

W ręce redakcji trafiły aż trzy modele wież, produkowanych przez HobbyZone. Zanim opowiemy o pierwszej z nich, warto wspomnieć o tym, że dotarły do nas zapakowane pieczołowicie i bezpiecznie – a do tego, w naprawdę szybkim tempie. To naprawdę miła niespodzianka – po sklepie, oferującym produkty cokolwiek niszowe i wykonywane ręcznie spodziewaliśmy się nieco wolniejszego tempa. Okazało się jednak, że na upragnioną wieżyczkę nie trzeba się specjalnie naczekać.

Wieża Zamkowa

Pierwszym produktem HobbyZone, który postanowiliśmy przetestować, była Wieża Zamkowa – czyli Dice Tower przypominający swym wyglądem – a jakże – fragment średniowiecznego zamku. Tu od razu ostrzeżenie – w czasie jej montowania przydaje się „trzecia ręka” – choć w przypadku akcesorium do gry, wymagającej obecności co najmniej dwóch graczy nie powinno to stanowić problemu. Z racji tego, że Wieża Zamkowa składa się „na wcisk” warto również mieć pod ręką młotek z gumową nasadką – choć nie wydaje się on absolutnie konieczny przy montażu.

Wieża Zamkowa

Złożoną wieżę zamkową postawiliśmy dumnie tuż obok planszy do gry Hammer of the Scots. Z wyglądu pasowała idealnie. Na planszy – średniowieczne starcie pomiędzy Szkotami i Anglikami. Ponad planszą – imponujące zamczysko, przez które co chwilę przetaczały się z hurgotem kości

Wieża Zamkowa

Wieża Zamkowa ujmuje wyglądem i cieszy funkcjonalnością. Siedzące w środku „półeczki” spełniają swoje zadanie. Kości nie blokują się, wypadając do tacki na dole ładnie się toczą, a żeby wyrzucić kostkę poza barierki, trzeba spuścić ją do wieży z wysokości metra. Jedyną wadą produktu może być to, że kości hałasują, przelatując przez wieżę. Jednak nie jest to hałas wyjątkowo uciążliwy. Granie w jednym pokoju z kimś, kto próbuje zasnąć mogłoby stanowić problem. Jednak, poza tą dość abstrakcyjną sytuacją, trudno mi sobie wyobrazić okoliczności, w których Wieża Zamkowa mogłaby się nie sprawdzić.

Mały może dużo

Drugi model wieży – czy raczej, w tym przypadku: wieżyczki – który trafił w nasze ręce to Dice Tower Mini. To urokliwe maleństwo stanowi produkt skierowany do tych, którzy swą wieżę na kości chcą łatwo transportować. Składa się ona z kilku elementów, które stosunkowo łatwo złożyć i rozłożyć, a całość można nawet, na upartego, dołożyć do pudełka, w którym – poza grą – producent zapakował też trochę powietrza.

Dice Tower Mini

Dice Tower Mini nie prezentuje się tak okazale jak jej zamkowa siostra – ustępuje jej również nieco pod względem pojemności tacki. Kości trzeba wrzucać nieco ostrożniej, bo tu częściej zdarza się, że rozpędzony sześcian może wylecieć poza barierkę. To jednak stosunkowo niewielka cena, jaką trzeba zapłacić za poręczną miniaturyzację. Z przyzwoitości dodamy również, że przy rozkładaniu i składaniu wieżyczki warto zachować ostrożność – fałszywy ruch może skończyć się obłamaniem lub wygięciem jednego z jej elementów. Jeśli jednak czynności nie wykonujemy w pośpiechu, zagrożenie uszkodzenia nie powinno stanowić problemu.

Dice Tower Mini to ciekawe i naprawdę niedrogie rozwiązanie dla każdego, kto chce po raz pierwszy dodać jakieś ogólne akcesorium do wszystkich swoich gier. Może nie prezentuje się imponująco, ale naprawdę dobrze wypełnia swoją rolę.

Drewno, filc i pełen wypas

Na koniec zostawiamy sobie wieżę, w której od pierwszego wejrzenia zakochał się nasz redaktor naczelny. Nazwa Dice Tower Exclusive oddaje w pełni jej charakter. Tym razem mamy do czynienia z solidną, dwuczęściową, drewniana wieża wyciszaną filcem. Łatwą w montażu, stosunkowo bezproblemową w transporcie (jest mniejsza niż Wieża Zamkowa, choć dalece nie tak poręczna jak Dice Tower Mini) i niezwykle solidną w wykonaniu.

Dice Tower Exclusive

Przyznajemy szczerze, że testowaliśmy ją najdłużej – a to głównie dlatego, że jest po prostu zachwycająca. Wyciszenie fantastycznie spełnia swoją rolę, doskonale dobrana tacka mieści mrowie kości, a o „przypadkowe” wyrzucenie jednej z nich poza barierkę trzeba się naprawdę postarać. Dlatego właśnie, przelatywały przez nią kości do Alien Frontiers, Martian Dice, Defenders of the Realm, a nawet Fighting Formations.

Nie ma co kryć – Dice Tower Exclusive to opcja najdroższa, ale naprawdę luksusowa. Chociaż nie prezentuje się tak okazale jak Wieża Zamkowa, absolutnie zachwyca swoją elegancją i funkcjonalnością. Lepsza byłaby chyba tylko wtedy, gdyby jeszcze sama podawała nam kostki, leżace po rzucie tacce.

Dice Tower Exclusive

Dobre, bo polskie? Nie. Dobre, bo dobre.

Wyniki naszych doświadczeń są już chyba oczywiste. To prawda, że na polskim rynku HobbyZone ma znikoma konkurencję, ale to nie przeszkadza firmie w tworzeniu produktu na najwyższym, światowym poziomie. Każda z testowanych przez nas wież bardzo dobrze spełnia swoją funkcję. W ogólnym rozrachunku jedno jest pewne – miłośnik gier bez prądu, który postanowi sprawić sobie jedno z tych akcesoriów nie będzie zawiedziony.

Autor

Redakcja