Flash Point

recenzje

Nie ma dymu bez kostek

Recenzja gry Flash Point: Fire Rescue

Sedno tej gry można streścić w czterech słowach: wymagająca kooperacyjna gra strażacka. Prawda, że brzmi niebanalnie? Zapraszam do płonącego domu.

Jak nietrudno się domyślić, gra Flash Point Fire Rescue pozwala nam wcielić się w ekipę wezwaną do pożaru. Zadanie postawione przed nami nie jest łatwe, ponieważ – jak w życiu – ogień jest bardzo niebezpiecznym żywiołem i nieopanowany potrafi bardzo szybko rozprzestrzenić się i zniszczyć nasze plany. A jakie to plany? Cała strażacka drużyna musi uratować siedem ofiar pożaru, aby rozgrywkę można było uznać za wygraną. Jak widać praca strażaka nie ogranicza się tylko do gaszenia.

Flash Point

Do czego to wszystko służy

Samo pudło z grą zachęca nas do sprawdzenia co jest w środku. Dynamiczna poza strażaka pędzącego do pożaru przemawia do wyobraźni. W środku na szczęście nie jest wcale gorzej. W pudełku czeka na nas sześć kolorowych pionów (w wersji cegieł kowanej zastępowanych drewnianymi podobiznami strażaków) i odpowiadające im sześć kart, które oczywiście służą do przypominania graczom kto kieruje którym kolorem, co w ogniu (walki) bywa całkiem przydatne. Poza pionkami, jest jeszcze stos znaczników: zagrożeń, punktów alarmowych oraz miejsc zagrożonych nagrzewaniem, obrażeń, drzwi, punkty zagrożone, akcji, leczenia, materiałów niebezpiecznych, a także ambulansu i wozu strażackiego. Oprócz powyższych, w pudełku znajdziemy również 2 kostki, dwujęzyczną instrukcję (angielsko-niemiecką), karty pomocy i 8 kart specjalizacji strażaków.

Na koniec zostaje jeszcze powód naszego przyjazdu – czyli dom, z którego trzeba uratować ludzi – przedstawiony w dwóch wersjach na dwóch stronach solidnej planszy. Wszystkie elementy wykonano w porządnie i przejrzyście, dzięki czemu nie musimy się martwić, że w ferworze walki któryś ulegnie zniszczeniu, albo że pomylimy znaczenie któregoś z żetonów. Grafiki na kartach specjalizacji są wykonane w stylu okładki co uważam za duży plus.

Flash Point
Strażacy z drewna? Nie dziwota, że gra taka trudna…

Trzeba wiedzieć gdzie się pali

Na początku musimy wybrać w jaki wariant chcemy zagrać: familijny czy zaawansowany. Jest to miły ukłon w stronę graczy, którzy nie zjedli zębów na grach kooperacyjnych (lub na planszówkach w ogóle). Wybór wariantu podstawowego zmniejsza o połowę potrzebę poznania mechaniki gry i znacznie zwiększa naszą szansę na wygraną (o którą jednak i tak nie będzie łatwo). Dla równowagi, w wariancie zawansowanym mamy do wyboru trzy stopnie trudności – gdyby okazało się, że jesteśmy stworzeni do gaszenia pożarów.

Zaczynamy od rozłożenia planszy, jedna strona jest delikatnie łatwiejsza od drugiej ze względu na większą liczbę drzwi wejściowych do domu i to ona jest zalecana do wariantu familijnego. Plansza jest podzielona niczym w grze w statki: każde kwadratowe pole ma swoją współrzędną, zaznaczoną na górze i po boku oraz na samym polu. Po ułożeniu drzwi dochodzimy do pierwszej różnicy w wariantach.

W wariancie familijnym pożar jest ustawiony na z góry zaplanowanych polach, a w wariancie zaawansowanym przeprowadzany, zależnie od poziomu trudności, za pomocą rzutów kostkami odpowiednią liczbę eksplozji, w efekcie czego mamy za każdym razem inną sytuację startową. Dodatkowo, w wariancie zaawansowanym, w miejscach startowych eksplozji ustawiamy znaczniki nagrzania budynku, które dodatkowo utrudnia nam rozgrywkę. Podobnie postępujemy ze znacznikami punktów alarmowych.

Flash Point

Jeżeli wybraliśmy wariant łatwiejszy, to zostaje nam tylko wybór miejsc startowych pionków i już możemy zaczynać. W trudniejszym wariancie musimy jeszcze wylosować, gdzie będą leżeć materiały wybuchowe (no bo kto nie trzyma w domu butli z gazem obok kuchenki) oraz karty specjalizacji dla poszczególnych graczy. Jest to pierwszy ważny element gry, ponieważ – mimo że gra umożliwia wymianę specjalizacji w trakcie rozgrywki – jest to jednak dość czasochłonna czynność i po prostu może nam nie starczyć na nią czasu.

Nie tylko gaszeniem człowiek żyje

Rozgrywka odbywa się w turach kolejno wykonywanych przez graczy. Każda tura ma 3 fazy: fazę strażaka, fazę ognia i fazę uzupełniania znaczników. Podczas swojej tury gracz ma do wykorzystania zwykle 4 punkty akcji (liczba ta wacha się od 3 do 5 przy wariancie zawansowanym ze względu na wybór specjalizacji). Punkty te może przeznaczyć na ruch, wynoszenie ofiar, materiałów wybuchowych, otwieranie lub zamykanie drzwi, gaszenie ognia gaśnicą, siekanie ściany, gaszenie ognia z wozu strażackiego lub przemieszczanie się jednym z samochodów. Jak widać, możliwości mamy sporo.

Flash Point
Żetony alarmu – pod niektórymi kryją się ludzie, których trzeba uratować.

Ważne jest dobre zorganizowanie ratunku – każda akcja jest cenna, strażaków po prostu nie stać na ich marnowanie. Jeżeli uznamy, że nie mamy co robić albo wolimy poczekać na rozwinięcie akcji możemy zachomikować niewykorzystane punkty akcji na kolejną turę. Dodatkowo każda specjalizacja posiada unikalną umiejętność, którą możemy wykorzystać podczas swojej tury. Jeżeli dzielny strażak dotrze do punktu alarmowego, odwraca znacznik i przekonuje się czy udało mu się znaleźć niedoszłą ofiarę pożaru, czy może alarm był jednak fałszywy. Jeżeli udało się znaleźć ofiarę, można rozpocząć jej powolne wynoszenie (powolne, bo wynoszenie kosztuje – wszystkich poza medykiem – dodatkowy punkt akcji).

W ramach okrutnej ironii, po fazie strażaka , gracz musi rzucić kostkami, aby sprawdzić, gdzie teraz będzie palił się dom. Jeżeli szczęście nie dopisze (albo duża część domu została już zajęta przez ogień), zamiast dymu może pojawić się ogień lub wręcz może dojść do wybuchu, który dodatkowo popsuje nam szyki, rozprzestrzeniając ogień w dalszych rejonach domu, niszcząc ściany i drzwi, a także zabijając tak ratowanych, jak i samych ratowników. Dodatkowo, rzucający musi martwić się o materiały wybuchowe, które tylko czekają, aby… wybuchnąć oczywiście. To z kolei narusza konstrukcję domu, który – jeśli w porę nie powstrzymamy niszczenia kolejnych ścian – może zawalić nam się na głowę, dopisując smutny koniec do naszej porażki.

Flash Point
Kto chce pojeździć wozem bojowym?

W fazie uzupełniania dokładamy żetony alarmu tak, aby na planszy zawsze znajdowały się trzy. Lokacje znaczników wybieramy przy tym losowo. Jeżeli znacznik alarmu powinienem  wylądować na ogniu lub dymie należy go przesunąć na pole wskazane przez strzałkę, lub powtarzać te czynność dopóki żeton nie wyląduje na pustym polu. Ta metoda skutecznie podnosi ciśnienie, gdy okazuje się, że ostatnia ofiara znajduje się w środku palącego się domu.

Czy masz kogoś, kto za tobą pójdzie w ogień?

Flash Point może wydawać się grą skomplikowaną, jednak już w połowie pierwszej rozgrywki staje się dość intuicyjny, a my możemy skoncentrować się na ratowaniu potrzebujących. Gra wymaga sprawnej współpracy graczy i ostrożnego planowania przyszłych ruchów, a dzięki fazie rozprzestrzeniającego się losowo ognia wymusza również sporą dawkę elastyczności, ponieważ sytuacja na planszy może zmienić się radykalnie w bardzo krótkim czasie.

Mechanika szukania ofiar w domu oraz rozprzestrzeniania się ognia genialnie nakręcają atmosferę, a  każdy członek drużyny czuje się  niezbędny, by udało nam się zrealizować plan. W Flash Point bardzo ciężko wygrać, jednak każda przegrana dopinguje do lepszej kooperacji i daje szansę na wdrożenie nowych pomysłów.

Flash Point
Flash Point: Fire Rescue na Luzkonie IV

Jeżeli mamy więc zgraną ekipę, która nie boi się wyzwań (i znosi pasma przegranych), będzie się ona doskonale bawiła w kolejnych próbach ratowania ludzi z płonącego domu. Wydaje mi się, że czym więcej graczy zbierze się nad planszą, tym (paradoksalnie) łatwiej zapanować nad sytuacją, dzięki wykorzystaniu większej liczby specjalizacji. Grę polecam wszystkim miłośnikom gier kooperacyjnych… pod warunkiem, że nie boją się przegrać!

Autor

Maurycy Pietrzak

Wielbiciel gracz planszowych które oferują ciekawą mechanikę rozgrywki. Od dziecka zafascynowany grami bez prądu, zaczynał od grania w Magię i Miecz w przedszkolu. Obecnie pisze recenzje, testuje nowe gry oraz rozbija się po spotkaniach planszówkowych różnej maści.