Mondo

recenzje

Demiurg instant

Kiedy mówię „gry planszowe” nie myślę raczej o rozrywce, która wymaga zręczności. Zwykle, by zostać zwycięzcą trzeba umieć analitycznie pomyśleć, zoptymalizować swoją strategię lub mieć szczęście w kartach. Zwykle – ale nie zawsze, bowiem w Mondo przydaje się tak bystre oko, jak i szybka ręka.

Michael Schacht to projektant, który (przynajmniej w Polsce) kojarzy się z lekkimi, ale inteligentnymi tytułami rodzinnymi. Zasady jego gier zwykle są dość nieskomplikowane, a rozgrywka toczy się wartko. Nic jednak nie może się równać z prędkością rozgrywki Mondo, a jeśli nie z prędkością, to z jej „natężeniem”.

Stwórz świat w kilka chwil

Mondo gracze wcielają się w rolę nieco szalonych demiurgów, którzy na wyścigi tworzyć będą swoje małe kule ziemskie. Jak przystało na tworzone od podstaw Ziemie, będziemy umieszczać na nich morza i kontynenty, a na tych – różne rodzaje terenu wraz z żyjącymi nań zwierzętami.

Choć powyższy proces wydaje się dość skomplikowany, to w istocie jest bardzo prosty. Polega bowiem na układaniu kwadratowych kafelków, na których pojawiają się (w różnych kombinacjach i połączeniach) różne rodzaje terenu wraz z zasiedlającymi je zwierzętami – a czasem i wulkanami. Za zwierzęta i różne rodzaje terenu otrzymujemy na koniec każdej rundy punkty, wulkany zaś, mogą nas kilka punktów kosztować.

Każda runda gry odmierzana jest przez dołączony do Mondo stoper w kształcie (a jakże) małej kuli ziemskiej. Gracze sami wybierają, jak długa będzie każda z rund. W trakcie rundy, każdy z graczy dobiera jedną ręką pojedyncze kafelki, ogląda je i umieszcza na swej planszy lub wyrzuca z powrotem na wspólny stos. Runda kończy się, gdy wyznaczony czas dobiegnie końca. Wtedy dochodzi do podliczenia punktów i – jeśli to trzecia rudna gry – wyłonienia zwycięzcy.

[nggallery id=14]

Kreatywna mozaika

Co ciekawe, w Mondo można dołożyć każdy kafelek wszędzie – choć tylko prawidłowo „pozamykane” (czyli nie kończące się uciętą krawędzią kafelka) terytoria przynoszą nam punkty. Dlatego, im ładniejszy i składniejszy nasz mały świat, tym większe mamy szanse na wygraną.

Oczywiście, Mondo mogłoby znudzić się szybko, gdyby warunki każdej rozgrywki zawsze wyglądały identycznie. Dlatego, gdy opanujemy już trudną sztukę układania kolorowych kafelków, możemy do naszej rozgrywki dodać karty celów oraz karty premii. Po te pierwsze można dowolnie sięgać w czasie rozgrywki. Zwykle znajduje się na nich kreślona liczba zwierząt, przedstawiona na jednym z terytoriów. Jeśli uda nam się uzyskać taka kombinację, to otrzymujemy punkty. Jeśli nie, a karta leży przed nami – otrzymujemy za nią punkty karne. Te drugie (czyli karty premii) to delikatne modyfikacje zasad gry. Dodatkowe punkty są dostępne dla każdego, ale otrzyma je tylko ten, kto spełni przedstawiony na nich warunek (np. największa liczba mórz).

Dodatkowym sposobem przedłużenia i tak sporej żywotności gry są dwustronne plansze graczy. Oczywiście, jedna ze stron przedstawia trudniejsze warunki i zmusza graczy do większego wysiłku, przez co polecana jest tym, którzy zgłębią już tajniki budowania otoczonego oceanem kontynentu.

Tworzyć każdy może

Mondo to lekka i szybka, ślicznie wykonana gra, która ma szanse spodobać się tak dzieciom (nawet tym młodszym w najprostszym trybie gry) jak i dorosłym. To doskonała pozycja rodzinna – z jednej strony całkiem niegłupia i zabawna, a z drugiej – wymagająca nie tylko pomyślunku, ale i odrobiny zręczności.

Komu może się nie spodobać? Przede wszystkim tym, którzy każdy swój ruch uwielbiają zanalizować na wszelkie sposoby. W Mondo naturalnie nie ma na to miejsca. Z drugiej jednak strony, może służyć za narzędzie tortur (i zasłużonej zemsty!) dla tych graczy, którzy w innych grach znęcają się nad innymi, niemiłosiernie przeciągając swoje tury.

Wszystkie zdjęcia (c) 2011 Z-Man Games

Autor

Błażej Kubacki

Miłośnik lit­er­atury, his­torii, fan­tastyki, gier fab­u­larnych i – oczy­wiś­cie – plan­szowych oraz kar­cianych. Autor blogu Plan­szuf­fka i redak­tor naczelny ser­wisu grybezprądu.pl.