Header_Jishaku

recenzje

Magnetyczny ninja

Co można zrobić z magnesem? W zwykłym domu można przyczepić go do drzwi lodówki, żeby straszył wakacyjnym krajobrazem lub powielaną „mądrością ludową”. W domu miłośników gier bez prądu, można sięgnąć po osiemnaście magnesów i gąbkę, żeby wciągnąć się na dłuższy czas.

Gdzie magnesów osiemnaście…

Jishaku to gra zapakowana w dość skromne pudełko, które po otwarciu okazuje się zawierać ledwie kilka elementów. W środku znajdziemy wypełnioną falistą gąbką, plastikową ramkę, woreczek z magnesami i jednostronicową, czarno-białą instrukcję. Same magnesy od razu robią wrażenie. Stos ciężkich, ciemnych, chłodnych kamyków, które dosłownie szaleńczo się przyciągają, to coś, co – raz wzięte do ręki – po prostu nie sposób odłożyć.

Założenia gry są bardzo proste – za każdym razem chodzi o odpowiednie ułożenie magnesów. Jednakże, aby Jishaku szybko nie trafiło na zapomnianą półkę, twórcy gry przygotowali dla nas cztery warianty do wyboru. W wariancie podstawowym, podzieliwszy się po równo wszystkimi kamykami, na przemian układamy po jednym magnesie tak, aby się nie połączyły. Wygrywa ten kto pierwszy pozbędzie się wszystkich swoich kamieni.

Jishaku - okładka

Kolejne warianty modyfikują lub zupełnie odwracają zasady gry podstawowej. Można zatem wybrać dłuższą rozgrywkę, w której gracze zbierają punkty (ujemne – każdy połączony magnes daje nam punkt, a zebranie dziesięciu z nich eliminuje pechowca z rozgrywki). Można sprawdzić, kto z graczy zbierze jak najwięcej magnesów z pola gry – czyli przyciągnie swoim kamieniem jak najwięcej z tych, które zostały wyłożone na gąbkę przed rozgrywką. Można również do Jishaku usiąść w pojedynkę. Zabierając się za łamigłówkę, wymagającą od nas rozłożenia na polu gry wszystkich osiemnastu magnesów, szlifujemy swoje umiejętności zen – bo powiedzieć, że to „niełatwe zadanie” to tak, jakby Japonię określić mianem „kilku wysepek”.

…tam zabawy pod dostatkiem.

Jishaku wydaje się grą banalną, ale to wrażenie mylące. Jej najmocniejszym punktem nie są proste zasady, a niesamowite właściwości silnego pola magnetycznego, emitowanego przez hematytowe kamienie.  Gra jest sporym wyzwaniem – szczególnie na samym początku. By odpowiednio ułożyć kamień nie wystarczy tylko szybkość, potrzeba także sprytu i umiejętności manualnych, a te – jak wiadomo – wymagają ćwiczeń. Niczym legendarni wojownicy ninja, chcemy więc posiąść odpowiedni poziom wtajemniczenia i z pomocą zarówno sprytnych, jak i zręcznych ruchów zwyciężyć lub chociaż utrudnić innym drogę do zwycięstwa.

Ciężko jest wpisać Jishaku w konkretny gatunek gier – to trochę gra logiczna, a trochę zręcznościowa. Niewątpliwie jest to gra rodzinna – zabawa prosta, ale naprawdę dobra. Sama bawiłam się przy niej świetnie, choć to naprawdę nieskomplikowana gra, którą można zakończyć w piętnaście minut – by potem zagrać jeszcze raz. Graczom bardziej „wtajemniczonym w magnetyczne arkana”, mimo swojej prostoty, Jishaku zapewni zaskakująco dobrą zabawę jako danie główne na krótkie spotkanie z grami lub doskonały przerywnik pomiędzy bardziej skomplikowanymi tytułami.

Jishaku - zawartość

Jak to powiedzieć?
Jishaku to japońskie słowo, oznaczające po prostu „magnes”. Jak prawidłowo wymówić nazwę gry? Wbrew pozorom, pierwsza sylaba nie zaczyna się od „dż” jak w słowie „dżem”, ale od „dź” jak w słowie „dziadek”. Druga sylaba natomiast nie rozpoczyna się od „sz” jak w słowie „szary”, ale od „ś”, jak w słowie „sieć”. Mówiąc krótko, nie wymawiamy Dżiszaku, a Dzisiaku.
Dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostępnienie gry do recenzji.

Autor

Justyna Mazurek

Absolwentka japonistyki i miłośniczka kultury i historii Kraju Kwitnącej Wiśni. Prywatnie entuzjastka wszelkich gier bez prądu - od tych prostych i bezkonfliktowych, po te skomplikowane i wielogodzinne - ze szczególnym uwzględnieniem gier zabierających graczy w podróż po krainach miecza, magii i bogatej narracji.