Ikona_Talisman_Prologue

recenzje

Elektryczna błyskotka

Recenzja gry Talisman Prologue

Talisman: Magia i Miecz – oto gra, z którą zetknął się niemal każdy miłośnik gier bez prądu. Jednym na całe życie wystarczyło ledwie krótkie wejrzenie w świat smoków, elfów i trolli. Inni zapadli weń na dobre, trawiąc kolejne godziny na starciach z fantastycznymi przeciwnościami i innymi poszukiwaczami na drodze ku bezcennej Koronie Władzy, rozszerzając z czasem czarodziejską krainę o dzikie góry, niebezpieczne podziemia czy możliwość osobistego spotkania z Ponurym Żniwiarzem. Jedni i drudzy mają szansę na kolejne, nieco inne podejście – tym razem takie, które z prądu jak najbardziej korzysta.

Chcesz podążyć ścieżkami Magii i Miecza na ekranie swojego komputera? Weź udział w naszym konkursie i wygraj Talisman Prologue Premium!

Talisman Prologue

Wczoraj i dziś

Talisman to gra z długą historią. Na zachodzie doczekał się czterech kolejnych wydań. W naszym kraju – do którego gra po raz pierwszy trafiła blisko trzydzieści lat temu jako Magia i Miecz – funkcjonuje dziś w swojej najnowszej odsłonie (na powyższym obrazku przedstawionej po prawej stronie), choć po drodze również zdarzyła mu się ulepszona reedycja, a nawet wersja przerobiona, zatytułowana dla (nie)poznaki Magiczny Miecz. Po drodze gra obrosła w dodatki – tak oficjalne, jak i fanowskie, tworzone za granicą i w Polsce, przez jej oddanych fanów. Jak na growego dziadunia trzeba przyznać, że Talisman dziś trzyma się równie dobrze jak kiedyś. Najnowsza edycja powiększa się o kolejne rozszerzenia, a mnóstwo ludzi wciąż z przyjemnością rusza do magicznego świata.

Talisman ProloguePowiedzmy sobie szczerze: jest to podróż dość szalona. Zaczyna się i kończy na rzucie kością – rzucamy, by sprawdzić, na jakim polu możemy wylądować na koniec ruchu. Wykonujemy zapisaną na nim instrukcję – ponownie rzucając kością i odczytując wynik lub ciągnąc kartę, która opisze spotkanie, wroga lub znaleziony na trakcie przedmiot. Walka jest niezwykle prosta (obie strony wykonują rzut kością i dodają do odpowiedniego współczynnika – kto ma więcej, ten wygrywa). Rzucamy, rzucamy, ciągniemy karty, rzucamy. Tworzymy przy tym niejednokrotnie zadziwiające opowieści: o trollu, który po rozmowie z mędrcem wkroczył na ścieżkę dobra i odprowadził zabłąkaną księżniczkę do zamku. O zabójcy, który zadźgał smoka i zdobył magiczny miecz, ale – zmieniony w żabę – zginął pod szablami wściekłego dzika. O mnichu, którego nawiedził diabeł, o druidzie, który znalazł święty Graal, a krasnoludzie… i tak dalej.

Przytoczone powyżej opowieści mają ze sobą coś wspólnego: zwykle ciągną się godzinami. Partia Talismanu może potrwać naprawdę długo – szczególnie, gdy grające rolę główną szczęście naprawdę zacznie jeździć na pstrym koniu, raz rozpieszczając, a raz okrutnie karcąc kolejnych graczy. Dla tych, którzy takie niezwykłe podróże lubią, choć mają problemy ze znalezieniem czasu lub chętnych do gry, powstała właśnie komputerowa wersja TalismanuTalisman Prologue

Bohater z misją

Talisman Prologue – bo taki tytuł nosi komputerowa odsłona planszowego klasyka – nie jest prostą konwersją. Zresztą, jak sugeruje sam tytuł, produkcja Nomad Games jest pierwszą odsłoną planowanej serii. Co zatem dostaniemy w Prologu? Zacznę od tego, czego nie dostaniemy: wersji wieloosobowej.

Tak, to zadziwiające, ale Talisman Prologue jest produktem wyłącznie dla jednego gracza. Twórcy nie zapewnili nam opcji połączenia się ze znajomymi i rozegrania partii przez sieć. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że była to decyzja dość ryzykowna. Wszak gry planszowe to rozrywka przede wszystkim wieloosobowa – a sam Talisman to zdecydowanie gra, która jest po wielokroć zabawniejsza, gdy przy stole siedzą współgracze, gotowi pośmiać się z cudzego nieszczęścia. Na szczęście, w komputerowym Talismanie dostajemy coś w zamian.

Talisman Prologue

Co konkretnie? Dziesięć postaci i po cztery misje dla każdej z nich. Zadania owe zawsze podzielone są pod względem stopnia trudności i długości rozgrywki, a odblokowują się stopniowo. Wykonując kolejne zadania udostępniamy sobie możliwość podejmowania coraz większych wyzwań oraz spróbowania swych sił w grze innym poszukiwaczem. Choć zadania wyglądają na dość zróżnicowane, to jednak w większości polegają one na mniej więcej tym samym: należy odwiedzić konkretne lokacje lub znaleźć (albo tez kupić) odpowiedni sprzęt. Na wyższych poziomach, dochodzi zwykle konieczność zebrania sił i zmierzenia się z czekającym gdzieś przeciwnikiem.

Miłym akcentem jest dobór misji do zdolności postaci. Przykładowo, jeśli gramy Druidem, to od początku przyjdzie nam aktywnie wykorzystać jego umiejętność zmiany charakteru, Wojownik zaś będzie miał za zadanie głównie walkę z coraz silniejszymi wrogami. Każde zadanie oceniane jest w trzystopniowej skali – im mniej tur nam zajmie, tym lepsza ocena. Niestety, cała ta struktura ma jeszcze jedną wadę: w Talisman: Prologue nie wybierzemy się po Koronę Władzy. I chociaż system misji ma swoje zalety, to jednak nieco tego trybu brakuje.

Talisman Prologue

Na stole i na komputerze

Talisman ProloguePod względem technicznym gra wykonana jest raczej bez zarzutu – choć i bez większego polotu. Interfejs działa dość intuicyjnie – wszystkie podstawowe funkcje, od ruchu przez walkę da się opanować w kilka chwil, tak więc osoby zaznajomione z Talismanem nie będą miały najmniejszego problemu z rozpoczęciem zabawy w kilka minut, po instalacji programu. Dla tych, którym krainy Magii i Miecza nie są znane zapewniono za to samouczek, który sprawnie i bezboleśnie nauczy wszystkiego, co o komputerowym Talismanie wiedzieć trzeba.

Oprawa graficzna Prologu również raczej satysfakcjonuje. Wykorzystano ilustracje z gry, a całość wykonano w estetyce wyraźnie nawiązującej do planszowego oryginały. Jedyna rzecz, która mnie osobiście nie przypadła do gustu, to pionki graczy. Wykorzystano nie ilustracje, a zdjęcia figurek – i to jeszcze zupełnie szarych. Wiem, że mamy tu do czynienia z produktem, który ma jak najbardziej przystawać do wersji planszowej, ale ta jedna zmiana wyszłaby mu chyba na dobre.

Co do oprawy dźwiękowej nie mam za to żadnych zastrzeżeń. Nieinwazyjna, pseudo-heroiczna muzyka i dobrze dobrane dźwięki (w tym przyjemne turkotanie toczących się kostek) powodują, że można poczuć niezbędna odrobinę klimatu. Na ową odrobinę pracują też animacje – idealnie wykalkulowane pod względem długości (ani za długie, ani za krótkie), chociaż i tak szkoda, że nie można wyłączyć ich zupełnie. Wszak są gracze, którzy nie lubią dosłownie żadnych przestojów.

Talisman Prologue

 W drogę?

Przyznam, że choć sam należę raczej do niegdysiejszych, a nie obecnych fanów Talismanu (choć nadal kocham gry przygodowe) to zabijanie czasu przy Talisman Prologue było dla mnie (i nadal jest) naprawdę przyjemne. Krótsze misje stanowią doskonały, lekki przerywnik na wolną chwilę. I chociaż wysoki poziom losowości planszowego oryginału potrafił ciążyć mi boleśnie przy stole, to już przy komputerze zupełnie nie odczuwam zniechęcenia. Zresztą, wyjątkowo pechowe otwarcie można zniwelować dwoma kliknięciami i zacząć zabawę od nowa.

Talisman Prologue nie jest może pełnoprawną alternatywą dla najbardziej zagorzałych fanów Magii i Miecza, ale doskonale sprawdza się jako mała dawka, którą można z łatwością nasycić lżejszy głód przygody. Dla tych natomiast, którzy czują do oryginału jedynie sentyment (nie dość duży jednak, by siadać do oryginalnej gry) Prolog będzie zapewne miłym, nieco sentymentalnym powrotem, nie obciążonym tym, co w papierowej wersji gry uznają zapewne za jedną z większych wad: długim czasem rozgrywki. Szczerze dziwię się tylko jednemu: Talisman Prologue to produkt idealny na tablety i smartfony. Gdy już na nie trafi, z pewnością wykaże, jak popularna na całym świecie może być stara, dobra Magia i Miecz w wersji… z prądem.

Więcej informacji o Talisman Prologue (oraz możliwość zakupu) na stronie producenta gry, Nomad Games

Autor

Błażej Kubacki

Miłośnik lit­er­atury, his­torii, fan­tastyki, gier fab­u­larnych i – oczy­wiś­cie – plan­szowych oraz kar­cianych. Autor blogu Plan­szuf­fka i redak­tor naczelny ser­wisu grybezprądu.pl.