Ikona paradiso

recenzje

Nowy wymiar Infinity

Recenzja Campaign: Paradiso

Infinity to jedna z moich ulubionych gier, jednak do pełni szczęścia brakowało jej co najmniej jednej rzeczy – zasad gry w trybie kampanii. Dodatek Campaign: Paradiso, jak łatwo się domyślić, wypełnia ten brak. To jednak nie wszystko, bo robi też znacznie więcej, wprowadzając nie tylko nową rasę Tohaa, ale też kilka nowości w zasadach i potężną dawkę informacji o bogactwie świata Infinity. Zapraszam więc do zanurkowania w pełną walki dżunglę targanej wojną planety.

Chcesz poznać świat i podstawy zasad Infinity? Przeczytaj nasze wprowadzenie do systemu w cyklu Wargaming dla opornych. Informacje o właśnie zakończonej Warszawskiej Lidze Infinity znajdziesz tutaj, a spis wieści i nowości do Inifnity w dziale aktualności serwisu grybezprądu.pl

Campaign: Paradiso to drugi dodatek do gry Infinity. Pierwszym był wydany w 2009 roku Human Sphere, który spowodował rewolucję w grze, wprowadzając wiele nowych zasad i jednostek oraz nową koncepcję armii sektorowych. W porównaniu z nim nowa książka jest uboga w nowe jednostki i zasady, ale cel jej powstania był całkiem inny. Jest to pierwsza książka do Infinity zawierająca fabularyzowaną kampanię, wpisującą się w historię świata gry. Oprócz scenariuszy, dostajemy też zasady rozwoju pewnych jednostek i zdolności armii oraz wiele, wiele więcej. Ale przejdźmy wreszcie do szczegółów.

Campaign Paradiso

Kwestie techniczne

Zacznijmy od samej książki. Zachowuje ona spójny z innymi podręcznikami styl, szatę graficzną i strukturę. Oznacza to solidną, twardą oprawę, szyte strony w pełnym kolorze, drukowane na wysokiej jakości papierze. Ponad 200 stron, sporo zdjęć figurek, ładnych ilustracji i diagramów. Na szczęście  nie dzieję się to kosztem treści. Treść, czy raczej jej przejrzystość  cierpi z innego powodu. Widać wyraźnie, że angielski nie jest rodzimym językiem twórców gry, ani oryginalnym językiem podręcznika. W związku z tym zdarzają się błędy gramatyczne, dziwnie skonstruowane zdania, czy osobliwie dobrane słowa. W kilku miejscach może to utrudniać właściwe zrozumienie zasad. Jeśli chodzi o szukanie informacji,  to brakuje jakiegoś solidnego indeksu, ponieważ spis treści, mimo że dość przejrzysty, nie zawsze wystarcza. Graficznie jest jak zwykle bardzo dobrze, choć dla mnie pewnym dysonansem są ilustracje w stylu akwareli. W niektórych miejscach zastąpiły one komputerowo-mangowe obrazki, do których przyzwyczaił nas Corvus Belli. To jednak jest  już kwestią gustu. Natomiast o wiele ważniejsze są kwestie merytoryczne.

Sekrety odległego Raju

Tematem przewodnim Campaign: Paradiso jest kampania mająca miejsce na odległym świecie Paradiso, leżącym w układzie podwójnym czerwonego i białego karła. Na dodatek nieopodal znajduje się niestabilny tunel czasoprzestrzenny, prowadzący do rejonów galaktyki kontrolowanych przez Evolved Inteligence, na samej planecie zaś, istnieje przyczółek sił inwazyjnych Combinate Army. Krótko mówiąc, Paradiso to niebezpieczny i odległy świat, na którym trwa nieustanna wojna, zarówno pomiędzy siłami ludzkości jak i obcymi. Kampania ma związek z pewną zniszczoną w tajemniczych okolicznościach kolonią, artefaktami obcych oraz pojawianiem się nowej rasy obcych – Tohaa, która jest w stałym konflikcie z CA. O Tohaa wspomnę jednak nieco później. Teraz skoncentrujmy się na kampanii. Szczerze mówiąc, nie chcę pisać o niej zbyt wiele, żeby nie psuć wam niespodzianki. Fabuła jest bardzo ciekawa i skonstruowana tak, aby graczom wszystkich frakcji dostarczyć sporo frajdy.

Chcę żebyście zapamiętali dwie rzeczy. Po pierwsze, to oni zaczęli; zawsze zaczynają jacyś „oni” i zawsze zmuszają nas do grania nieczysto. Po drugie, prezydent powiedział: „z użyciem wszelkich niezbędnych środków” i ja zamierzam ich użyć. – cytat z autobiografii emerytowanego kapitana Michaela Searle,  Hexadron – Panoceania.

Hexes

Świat Infinity jest przedstawiany tak, aby uniknąć podziału na złych i dobrych… no, może poza Combinate Army. Większość narracji ma postać tekstów informacyjnych i publicystycznych z oficjalnej sieci Sfery (zwanej Maya) lub z Arachne, alternatywy stworzonej przez Nomadów poza kontrolą ALEPH i jego cenzury. Różne perspektywy, ciekawe sceny z życia świata i trwających walk – to tworzy wyjątkowy klimat podręczników do Infinity. Campaigh: Paradiso nie  stanowi wyjątku. Znajdziemy w nim nie tylko historię kampanii, ale i solidną dawkę fabularnego tła dla każdej z frakcji oraz nowych jednostek. Nieważne, czy mowa o kolejnej bandzie szkockich górali, czy całej nowej rasie kosmitów. Do tego dostajemy zawsze garść luźnych wiadomości o codziennym życiu Sfery.

Czym jest ICS?

Nieco się rozgadałem o tle fabularnym, a tymczasem to nie ono jest najbardziej interesujące. Wszyscy gracze z zainteresowaniem oczekiwali na zapowiedziane zasady kampanii i jakieś realne zastosowanie dla rzeczy tak podstawowych dla świata gry jak Cube, czyli „backup osobowości”. Odpowiedzią na te oczekiwania jest ICS, czyli Infinity Campaign System. Punkty zwycięstwa (Victory Points -VP), uzyskiwane za spełnianie celów scenariuszowych można potem wymieniać na punkty doświadczenia (Experience Points – XP). Tych mamy dwa rodzaje: Spec-Ops XP oraz Command XP. Jak łatwo się domyślić Spec-Ops XP są przeznaczone na rozwój zdolności i wyposażenia naszego Spec-Ops, natomiast Command XP daje nam dostęp do „drzewka rozwoju” zdolności i bonusów dostępnych dla całej armii, podobnie jak ma to miejsce w strategicznych grach komputerowych.

Spec-Ops

Spec-Ops jest ciekawym pomysłem, pozwalającym stworzyć naszego „wymarzonego bohatera”, dostosowanego do naszych potrzeb i stylu gry. Mamy tu do czynienia z rozwojem w stylu postaci RPG, z parametrami i umiejętnościami, podnoszonymi za kumulatywną liczbę XP. Możemy też zakupić lepszą broń i wyposażenie, jednak tu wybór jest mniejszy. Każdy Spec-Ops zaczyna swoją karierę z parametrami i wyposażeniem naszej podstawowej jednostki piechoty i dopiero po pierwszej misji ma szansę na jakieś ulepszenia. Niestety, jego rozwój jest dość powolny, a „naprawdę zabójcze” zdolności czy bronie są bardzo drogie. Przez to stają się dostępne dopiero po kilku, a czasem kilkunastu misjach. Na domiar złego, jeśli nasz Spec-Ops zginie, jego sprzęt i zdolności są bezpowrotnie tracone i wracamy do „gołego” gościa, bez żadnych przewag. Tutaj przydaje się Cube, który można ewakuować, nawet jeśli nie uda się uratować życia naszego bohatera. Wszystko oczywiście załatwiają rzuty po zakończeniu misji. Jeśli będą udane, nasz heros może nawet „powstać z martwych”.

Pomysł jest ciekawy, natomiast opłacalność inwestowania w Spec-Ops zależy w dużym stopniu od jego zastosowania oraz frakcji, którą gramy. W jednych armiach opłaca się tworzyć „zabójcę”, gdy inne promują raczej Spec-Opsa specjalistę – mechanika czy hakera. Odzwierciedlają to też odmienne tabele dostępności i kosztów broni dla różnych frakcji. Natomiast lista zdolności i wyposażenia jest wspólna. Po więcej informacji odsyłam do podręcznika.

2c screen
„Drzewko rozwoju” – zdolności nabywane przez armię.

Moim zdaniem o wiele ciekawsza jest druga opcja inwestowania punktów, a więc Command XP i „drzewko rozwoju” czy raczej tabelka specjalizacji. Są na niej przedstawione kolejne poziomy 5 różnych specjalizacji, które możemy wybrać dla swojego dowódcy. Każda specjalizacja daje inne bonusy i posiada kilka poziomów, których efekty są kumulatywne. Bonusy bywają różne: od dodatkowych punktów lub SWC na kompozycję armii, przez modyfikatory rzutu na inicjatywę, aż po informacje o liście armii, a nawet modelu, który jest dowódcą przeciwnika. Szczegóły są bardzo przejrzyście zaprezentowane w tabeli „Command & Control Screen”. Jak widać każdy poziom jest dostępny po wykupieniu wszystkich poprzednich i może być zdobyty tylko jeden raz. Wymaga to sporo XP, ale efekty mogą być spektakularne. Na dodatek przez odpowiedni sposób gry, (na przykład poprzez sukcesy i obecność mediów na polu bitwy), można zyskać awans i dostęp do większej liczby specjalności. To ciekawy sposób nagradzania graczy w kampanii, który jednocześnie nie zakłóca nadmiernie balansu gry.

Tajne eksperymenty i niesamowite zagadki

Skoro już jesteśmy przy temacie misji i kampanii, to należy wreszcie powiedzieć coś o Kampanii: Paradiso.Cała historia jest podzielona na cztery rozdziały, które wyznaczają kluczowe fazy wydarzeń na planecie. W sumie to 14 scenariuszy, ale pojedynczy gracz może zagrać maksymalnie 12, a minimalnie 8 z nich. Dzieje się tak, ponieważ część jest dostępna jedynie dla zwycięzców poprzednich bitew, a inne dla przegranych. Dlaczego? Ponieważ misje układają się w historię, którą zapoczątkowuje obcy sygnał z „ziemi niczyjej” na Paradiso. Tak rozpoczyna się pierwsza misja, której zwycięzca zbierze więcej danych, ułatwiających wykonanie następnych scenariuszy. W kolejnych misjach gracze odkrywają dalsze fragmenty układanki. Jest to bardzo interesująca sytuacja, zwłaszcza, że istnieje też tryb „narracyjny”, w którym rozgrywa się „historyczne” bitwy, określonymi siłami, odgrywając np. porwanie przez obcych bohaterki Yu Jingu o imieniu Ko Dali, która zostanie przemieniona w agenta Evolved Inteligence. Prócz samej kampanii są też 2 scenariusze prologu, ale przeznaczone jedynie dla określonych frakcji (Ariadna i Tohaa).

Mission

Jak widać historia jest wciągająca i nietypowa… całkiem jak misje. Przystępując do rozgrywania tej kampanii musicie wiedzieć jedno: wybicie wroga do nogi nie da wam zwycięstwa. Żeby osiągnąć sukces, trzeba od pierwszej tury skoncentrować się na wykonywaniu wyznaczonych celów. Jeśli tego nie zrobicie, to zwykle zabraknie wam czasu lub po prostu przeciwnik wykona cele pierwszy, blokując wam taką możliwość. Zupełnie nowego znaczenia nabierają jednostki dotąd drugoplanowe, takie jak mechanicy, hakerzy, czy nawet porucznicy. Często jedynie oni mogą wykonać kluczowe zadania, takie jak uruchomienie urządzeń, czy otwarcie kapsuł ratunkowych. Dlatego cała lista armii powinna być skoncentrowana nie na wybiciu wroga, lecz ochronie specjalistów i zabezpieczeniu celów. W wielu zadaniach pomocą będą też np. REMy transportowe oraz medycy. Przydadzą się również do ewakuacji nieprzytomnych lub nawet martwych Spec-Ops i bohaterów imiennych, aby łatwiej było ich „wskrzesić”. Kiedy gramy na poziomie trudności „Hard”, nie tylko Spec-Ops, ale również imienni bohaterowie mogą zginąć „na śmierć” i wówczas przestana być dla nas dostępni aż do końca kampanii.

Aleph

Co nowego w armiach?

Skoro zeszło na temat bohaterów, to chyba przyszedł czas na prezentację największej bandy barwnych osobowości w całym świecie Infinity. Mowa o „greckiej” armii ALEPH, czyli liście armii „Assault Subsection”, zwanej też „Steel Phalanx”. Jest to, jak sama nazwa wskazuje, szturmowa formacja ludzkiej Sztucznej Inteligencji, oparta na reinkarnacjach greckich herosów. Trzon stanowią dobrze znani Myrmidoni, wspierani przez lżejszą formacje Thorakitai i jednostki pomocnicze, takie jak snajperzy Agema. Do tego mamy aż jedenastu różnych bohaterów, głównie Myrmidonów Weteranów, zdolnych tworzyć linki, dzięki zasadzie Enomotarchos. To nowa zasada, dobrze reprezentuje ducha tej armii – Linked Teamy tworzy się wyłącznie wokół bohaterów, którzy je prowadzą. Ich śmierć rozbija taki oddział. Są też jednak mniej typowe persony, takie jak snajperka Atalanta, czy piękna i zabójcza amazonka Pentesilea na motorze. Na czele tego wszystkiego stoi oczywiście Achilles, wraz z wiernym Patroklesem i starszym bratem, Ajaxem. Przy okazji, parametry dwóch pierwszych panów nieznacznie się zmieniły. Całość ładnie reprezentuje styl działania ALEPH i z pewnością będzie ciekawa armią do grania.

Atalanta i Pentesilea
Atalanta i Pentesilea

Niestety poza ALEPH w zasadzie żadna z frakcji nie ma wielkich powodów do radości. Najwięcej poza nim zyskali najemnicy, aspirując już niemal do roli odrębnej armii. Zmieniły się też parametry i wyposażenie niektórych jednostek. Dodano kilka ciekawych opcji. Kosmici wzbogacili się wreszcie o paru imiennych bohaterów. Dotąd brakowało im nieco „osobowości”. Pozostałe armie dostały po 2-4 nowe jednostki. Wiele z nich bardzo ciekawych i skutecznych. Jednak wielu graczy „rozpieszczonych” przez Human Sphere mocno narzeka. Całkiem niesłusznie, gdyż ta książka jest dedykowana nowościom, ale innego typu. Głównie zasadom kampanii i nowej rasie obcych: Tohaa.

Nowe jednostki

Tohaa i magiczna liczba trzy

No właśnie, zbliżam się już do końca, a niewiele dotąd pisałem o Tohaa. Tymczasem ten podręcznik roi się od nich i różnych przejawów ich obecności. Już wcześniej nieco  pisaliśmy o tych obcych, więc nie będę się zbytnio rozwodził. Ograniczając się do najważniejszego. Tohaa są rasą rozwiniętą znacznie bardziej od ludzkości, opierającą się w dużej mierze na biotechnologii i naukach pokrewnych. W swoich działaniach wykorzystują inne formy życia, zarówno naturalne jak i sztucznie stworzone … Również w działaniach wojennych. A potrzeby ich armii są ogromne, gdyż od dawna toczą wojnę z Combinate Army. Dlatego obcy mocną prą do sojuszu z ludzkością. Wiele jednostek Tohaa wykorzystuje żywe istoty w miejsce REMów oraz symbiotyczne pancerze i kombinezony, które znacznie zwiększają ich możliwości bojowe.

Tohaa

W mechanice wygląda to tak, że jednostki Tohaa mają dwa profile, z których pierwszy jest wykorzystywany, gdy symbiont jest aktywny. Gdy rany tego profilu spadną do zera, zamiast stracić przytomność Tohaa przechodzi do trybu nieaktywnego symbionta, zwykle o parametrach lekkiej piechoty. Słabością symbiontów jest podatność na ogień, który powoduje natychmiastową śmierć pancerza i nosiciela. Druga nietypowa cech armii Tohaa to zdolność tworzenia Linked Team z dowolnych trzech modeli posiadających taką zdolność. Liczba takich Linków jest nieograniczona, co jest odzwierciedleniem mistycznego znaczenia w społeczeństwie obcych liczby 3 i ich zdolności do porozumiewania się za pomocą sygnałów pozawerbalnych, takich jak feromony.

Symbiotyczny pancerz

Zgodnie z logiką „trójek” w armii Tohaa Trident jest 12 jednostek, wliczając imiennego bohatera, ale bez dyplomaty, którego trudno uznać za jednostkę wojskową. Możliwości tych formacji są zbliżone do ich ludzkich odpowiedników, z wyjątkiem bonusu w postaci symbiontów rzecz jasna. Tohaa stosują też wiele broni „biologicznych”, takich jak Viral Rifles czy Swarm Grenades. Jak na rasę wrażliwą na ogień, wykorzystują bardzo dużo broni zapalającej, łącznie ze strzelbami i wyrzutniami rakiet. Z pewnością ta armia ma spory potencjał i wyjątkową specyfikę. Również modele wyglądają interesująco, co zawsze jest dużym plusem. Egzotyczna gromadka. Wraz z Tohaa i Grekami pojawiło się nieco nowego uzbrojenia i wyposażenia. Czasem to tylko inny rodzaj amunicji, a czasem gruntowna zmiana. Pojawiły się też egzotyczne urządzenia, takie jak Nullifire, który trafionego żołnierza odcina od łączności i sieci dowodzenia, czyniąc go modelem typu Irregular, a więc zmniejszając pulę rozkazów.

Raport Pokontrolny

Widać, że gra rozwija się i to jeszcze nie koniec pomysłów ekipy Corvus Belli. Myślę, że Campaign: Paradiso mówi wiele o jej kreatywności i kompleksowym podejściu do gry. Większość spośród 200 stron tej książki zajmują nie suche zasady i statystyki, ale informacje fabularne, obrazy ze świata gry i na wpół fabularyzowane scenariusze kampanii. Scenariusze, które mam nadzieję wpłyną na sposób gry, dzięki czemu oddali się ona jeszcze bardziej od dużo mniej finezyjnych gier pokroju Wh40K. Oczywiście, można czuć pewien niedosyt w temacie nowych jednostek, ale całkiem niepotrzebnie. Na przyszły rok Corvus Belli już zapowiedział kolejną książkę, która, podobnie jak Human Sphere, będzie opisywać dziesiątki nowych jednostek i kilka armii sektorowych. Pisaliśmy już o tym, przy okazji przecieków z GenCon 2012.  Pozostaje nam więc spokojnie czekać i grać w Infinity w całkiem nowym stylu. W stylu Campaign: Paradiso.

Paradiso

Jeśli interesują was trudne, nietypowe misje i fabularyzowane kampanie, bliskie stylowi RPG i bogaty, niejednoznaczny fluff to myślę, że będziecie oczarowani tym podręcznikiem, nawet mimo jego wad. Jeśli natomiast interesują was jedynie suche zasady i statystyki nowych jednostek, to ograniczcie się do korzystania z materiałów dostępnych w Internecie, czekając na nowe modele i kolejny podręcznik. A ja tymczasem zacznę już planować ścieżkę awansu i specjalizację mojej armii. Oraz malować model Spec-Ops w odpowiedniej konfiguracji. Do zobaczenia przy stole.

Autor

Juliusz „Bors" Sabak

Nałogowy modelarz i miłośnik gier bitewnych, fabularnych tudzież planszowych. Wielbiciel techniki, historii i fantastyki. Czytający nałogowo, nie tylko SF, i równie nałogowo piszący publicysta w portalu Mojeopinie.pl, dziennikarz lotniczy miesięcznika „Pilot Club Magazine” i redaktor działu gier figurkowych serwisu grybezprądu.pl.