zjAva4 - 2013

Czwarte nawiedzenie

Fotorelacja z konwentu zjAva 2013

Gdy ziemię skuwa lód, a z nieba pada śnieg, w Warszawie objawia się zjAva – konwent dla graczy i miłośników fantastyki. Nawiedzona w tym roku przez niemal pięćset spragnionych rozrywki dusz, zmaterializowała się po raz czwarty – tym razem w nowym miejscu. Oto fotorelacja z weekendu pełnego grania.

Cóż to za widziadło?

Czym jest zjAva? Tym, którzy jakimś cudem jeszcze nie wiedzą, wyjaśniamy: to zimowy konwent fantastyczny, z początku organizowany głównie z myślą o hardkorowym graniu, który od swej pierwszej edycji w 2009 roku podrósł nieco i obrósł w ektoplazmatyczne piórka, delikatnie doganiając Avangardę – swą starszą, letnią siostrę. W tym roku zjAva odbyła się po raz pierwszy w nowej lokalizacji – w Gimnazjum nr 47 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego na warszawskiej Woli.

zjAva4 - 2013
Akredytacja – sprawnie, miło i z uśmiechem.

Wielkie granie

Chociaż zjAva to konwent, który już nie tylko gra, to jednak przecież takie jest jego pierwotne założenie. Dlatego zacznijmy od tego, gdzie, z kim i w co można było pograć.

zjAva4 - 2013
Imponujący Games Room w świetle zachodzącego słońca.

Duża sala gimnastyczna została na stałe opanowana przez miłośników grania planszowego, karcianego, a nawet figurkowego. Poza szerokim wyborem gier z samej wypożyczalni, można było skorzystać z oferty obecnych w Games Roomie wydawców… i nie tylko wydawców.

zjAva4 - 2013
Duch kooperacji unosi się nad planszą Robinsona Crusoe.

Na zjAvie objawiło się wydawnictwo Portal, chętne prezentować i wciągać do gry w swą najnowszą produkcję: Robinsona Crusoe (naszą recenzję przeczytacie tutaj). Oczywiście, można było powalczyć również w postapokaliptycznym świecie, za sprawą Neuroshimy (zarówno Hex, jak i Tactics).

http://www.grybezpradu.org/blog/2012/11/29/robinson-crusoe/
Mercurius – zostań angielskim rekinem giełdy i handlu.

Tuż obok Rebel uczył, jak zostać imperialnym ciemiężycielem i handlowym potentatem w nowej grze Mercurius, autorstwa Łukasza Woźniaka. Poza tym tytułem, na pobliskich stołach często lądowała fenomenalna Jaskinia Adama Kałuży oraz wydany niedawno Race for the Galaxy.

zjAva4 - 2013
Alien Frontiers – sześciościenne statki nigdy nie wychodzą z mody.

Wydawnictwo LocWorks jak zwykle przyciągało wyścigami w Rallymanie, budową miasta w Sunrise City Alien Frontiers – czyli walką flot sześciennych statków o kolonizację obcej planety. Chętni nieco cięższej gry mogli również stworzyć od podstaw przedsiębiorstwo, siadając do Ground Floor (naszą recenzję znajdziecie tutaj). Miłośnicy lżejszych tytułów testowali BraggartaTentacle Bento.

zjAva4 - 2013
Moc była z nami – oraz z pilotami myśliwców na rozgwieżdżonym stole.

Razem z LocWorks na zjAvie pojawił się również warszawski sklep Twierdza Gier w osobie Ewy Góralczyk, niestrudzenie prezentującej Star Wars: X-Wing Grę Figurkową na naprawdę imponującym, gwieździstym blacie.

zjAva4 - 2013
Skromne wejrzenia sponad epickiego Zygmunta Augusta.

Chętni mogli pograć również w Sigismundus Augustus – najnowszą produkcję Fabryki Gier Historycznych. Kto chciał, mógł też poprosić Michała Sieńko – jednego z autorów gry – o wyjaśnienie jej niuansów. My spytaliśmy o kilka innych rzeczy – odpowiedzi poznacie już wkrótce w wywiadzie, którego Michał nam udzielił.

zjAva4 - 2013
Go nawet maleńkie potrafi być wielkie.

Na samym środku Games Roomu można było natomiast zapoznać się z klasycznymi grami japońskimi – i łyknąć odrobinę wiedzy o kulturze i historii Kraju Kwitnącej Wiśni. Wszystko to dzięki Klubowi Japońskiemu.

zjAva4 - 2013
Pstryk, pstryk, pstryk. Jednym słowem: Crokinole.

Gry bez prądu ogólnie zmuszają do wytężania szarych komórek. Kto chciał nieco odsapnąć, mógł dla odmiany pochwalić się sprawnymi palcami i zmysłem taktycznym, siadając do planszy Crokinole.

zjAva4 - 2013
Obsługa Games Roomu też znalazła chwilę na relaks przy grze.

Nie tylko Games Room

Grało się oczywiście nie tylko w głównym Games Roomie – i nie tylko w gry planszowe i karciane.

zjAva4 - 2013
Sesja RPG? Larp? Maamy tu tego pod dostatkiem.

Spragnieni bardziej fabularnych wrażeń mieli do wyboru spory przekrój rozgrywek larpowych lub tych bardziej tradycyjnych, toczących się przy stołach pełnych rekwizytów, kości, napojów, podręczników i kart postaci.

zjAva4 - 2013
Pięć osób – jeden stół, jedna Cola, jedna przygoda…

Sale lekcyjne na trzech poziomach budynku gimnazjum zajęte były przez graczy i prelegentów. Grało się dużo i często – miłośnicy gier fabularnych okupowali rozstawione również na korytarzach stoły, ruszając na spotkanie wielkiej przygody.

Gracze i prototypy

Wszelkiej maści konwenty to zwykle świetne miejsce, by zagrać w prototypową grę. Nie inaczej było w przypadku czwartej zjAvy.

zjAva4 - 2013
Usta milczą, dusza śpiewa – na stole prototyp Lucid Dream.

Kto kręcił się nieco po Games Roomie, ten miał sporą szansę na spotkanie Stanisława Bieńka, który na zjAvę przyjechał z dwoma spektakularnymi egzemplarzami swej gry Lucid Dream (o grze wspominaliśmy już tutaj). Serwis grybezprądu.pl bacznie przygląda się rozwojowi gry – już wkrótce dowiecie się o niej więcej z wywiadu, który udało nam się przeprowadzić z jej autorem.

http://www.grybezpradu.org/gbp24/2012/04/16/kiedy-zapadniesz-w-jasny-sen/
Kartki, korki, kreatywność – na początek, tyle wystarczy.

Prezentowany prototyp gry Future Inc. (o samej grze również już wspominaliśmy – tutaj), choć wyglądem jeszcze zbytnio nie czarował, to jednak cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Kolejne wstające od stołu grupy zadowolonych graczy spowodowały, że nie mogliśmy przepuścić okazji rozmowy z autorami gry. Efekt tej rozmowy – również – już wkrótce.

zjAva4 - 2013
Mała bitwa – wielkie czyny. Wojnacja na konwentowym stole.

Przemieszczając się pomiędzy kolejnymi salkami konwentu, udało nam się nawet trafić na prototyp autorskiego systemu figurkowego. Zainteresowani poznaniem Wojnacji (bo tak nazywa się owa gra) mogli przyjrzeć się prezentacji systemu, a nawet wziąć udział w turnieju.

Nie tylko granie

Pomimo swych korzeni, zjAva to konwent nie tylko grający – czego łatwo można było się domyślić, przechadzając się pomiędzy wystawcami.

zjAva4 - 2013
Załoga wydawnictwa Dobre Historie – groza, Cthulhu i filmowy uśmiech.

Miłośnicy literatury, a w szczególności weird fiction mogli zabrać do domu książkę lub czasopismo Coś na Progu.

zjAva4 - 2013
Kto czyta Chatę Wuja Freda? To może tak: kto nie czyta…

Miłośnicy webkomiksu mieli okazję osobiście poznać Ilonę Myszkowską, autorkę Chaty Wuja Freda, ,a miłośnicy steampunku w akcesoria steampunkowe. Za pamiątkę ze zjAvy mogła też posłużyć fikuśna podkoszulka czy przypinka.

Bo chodzi o to, by czasem wygrać

Jak na z założenia niewielki konwent, zjAva obfitowała w atrakcje – a pośród nich nie mogło zabraknąć i konkursów. W tym roku miłośnicy gier fabularnych mogli powalczyć o tytuł zjAviskowego gracza oraz mistrza gry, fani gier karcianych i planszowych stanąć do twardego współzawodnictwa w turnieju Race for the Galaxy lub Munchkina, a modelarze do corocznego konkursu Pimp My Die organizowanego przez wydawnictwo LocWorks.

zjAva4 - 2013
Bez kości niezgody – wszak chodzi o zabawę.

Wygrać udało się wielu – ceremonia wręczania przeróżnych nagród była jednym z punktów zamykających tegoroczną zjAvę.

zjAva4 - 2013
Pomimo zapewnień organizatorów, nagrodzeni ledwie mieścili się na scenie.

Czekamy kolejnego objawienia

Czwarta zjAva była konwentem udanym – i przez wielu wyraźnie wytęsknionym. Entuzjazm graczy, pomocników i organizatorów widać było na każdym kroku. Z organizacyjnego punktu widzenia trudno byłoby się również do czegokolwiek przyczepić – wszystko działało sprawnie, a nowe miejsce sprawdziło się niemal doskonale. Pozostaje nam zatem czekać na zjAvę w przyszłym roku. Już jesteśmy trochę niecierpliwi.

zjAva4 - 2013
Żegnamy zjAvę romantycznym spojrzeniem na jedną z sal sypialnych.

 

Edward_S
Edward Smokoń

Korzystając z okazji, chcielibyśmy również przywitać w redakcyjnym składzie nowego kolegę: Edwarda Smokonia. Jego pomoc przy stworzeniu niniejszej relacji okazała się nieoceniona, a jakiego entuzjazm (zaprawdę nieprzystający do postury maleńkiej figurki) zaraził nas na tyle, by przyjąć go do naszego grona. To zapalony – choć jeszcze niedoświadczony – gracz, który już wkrótce podzieli się z wami swoimi spostrzeżeniami o grach bez prądu.

Zdjęcia: Błażej Kubacki

Autor

Błażej Kubacki

Miłośnik lit­er­atury, his­torii, fan­tastyki, gier fab­u­larnych i – oczy­wiś­cie – plan­szowych oraz kar­cianych. Autor blogu Plan­szuf­fka i redak­tor naczelny ser­wisu grybezprądu.pl.